piątek, 17 lipca 2015

Analog - lekcja pokory dla fotografów

Brak komentarzy
Dzisiejszy post to lekcja pokory dla osób zapatrzonych w technologię i możliwości Photoshopa.  Przedstawiam Wam znakomitego fotografa - Oleg Oprisco, fotograf ze Lwowa, do tworzenia swoich surrealistycznych zdjęć używa starego, analogowego sprzętu.  Fotograf doskonale o tym wie, że sam Photoshop nie sprawi, że kiepskie zdjęcie nagle stanie się czymś wartościowym (warto o tym pamiętać). Zdjęcia tego fotografa pokazują scenerie jak z bajek (o nieznanych tytułach). Temu fotografowi zdecydowanie należą się brawa za przygotowania do sesji. Na jego sesji, każde zdjęcie jest zaplanowane od początku do końca. Fotograf samodzielnie organizuje scenografię, rekwizyty, sam zajmuje się makijażem. No i najważniejsze - pracuje na analogowym średnim formacie.
Ja też kilka dni temu odkurzyłam nasz stary aparat Zenit i powróciłam do fotografii analogowej. Jeszcze nie wiem, jakie są efekty tego powrotu, bo pracując z analogiem, po zwolnieniu spustu migawki trzeba poczekać na rezultaty, niczego się nie podejrzy na wyświetlaczu. Analogowa fotografia jest jak gra w kasynie, możesz albo rozbić bank, albo odejść z dziurą w kieszeni. Ja czekam na "bank" :) Efekty na pewno Wam pokażę.
Oleg Oprisco w postprodukcji poprawia jedynie kolory. Każda kompozycja jest osobnym dziełem, niezwiązanym z poprzednim lub następnym. W jego kadrach dominują pastelowe barwy i nieco spłycony kontrast, co zdecydowanie potęguje ich "nierzeczywistość". Większość przypomina sceny charakterystyczne dla snu człowieka o bardzo bogatej wyobraźni. Ale warto też zwrócić uwagę, że fotograf nie tworzy swoich zdjęć dla kontrowersji czy "lajka" na FB. Stara się tworzyć coś, czego jeszcze nie było. Wg Olega Oprisco dobra sztuka powinna zaskakiwać. Czy zaskakuje? Sami zobaczcie poniżej na przykładowych zdjęciach. A jeżeli Wam się spodobają, to wejdźcie jeszcze na portfolio fotografa. UWAGA: wszystko, co widzicie na tych zdjęciach - rekwizyty, lokalizacje, ubrania, światło, stylizacje - to nie cyfrowe sztuczki.

 "Często prowadzę warsztaty i to zabawne,  kiedy przychodzą ludzie z aparatami i obiektywami po 2000 - 3000 dolarów, a na moim stole leży stary Kiew 6C wart około 50 dolarów". 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>