środa, 2 listopada 2016

Panowie i ich 7 zachowań, których możesz nie rozumieć

4 komentarze
Tak Drogie Panie, nie rozumiemy i pora z tym się pogodzić. Nawet jeżeli do tej pory uważałyście się za super specjalistki od psychiki i odczytywania prawdziwych intencji Waszych Panów. Bo przyznacie chyba, że mimo naszej życiowej mądrości, wielu psychologicznych fakultetów i setek przeczytanych książek... to jednak w kontakcie z naszymi Panami nie zawsze jest łatwo? 
W takich chwilach, doświadczacie zapewne zachowań, które budzą frustrację albo sprawiają, że czujecie się lekceważone. Tymczasem, nasi mężczyźni zazwyczaj nie mają intencji, aby nas zranić. Po prostu zachowują się w taki sposób, który w ich przekonaniu jest najbardziej adekwatny do danej sytuacji. Jakie to zachowania? Skupmy się na 7 najczęściej spotykanych i zdefiniowanych przez psychologów. A skoro już ktoś tę pracę za nas wykonał, to ułatwmy sobie życie:) Przeczytajcie i zapamiętajcie, nie starajcie się zrozumieć, nie musicie :)
1. Ciągła rywalizacja - bo panowie uwiel­bia­ją za­wo­dy a każdy powód do ry­wa­li­za­cji jest dobry. Dla­cze­go tak się dzie­je? Męski mózg jest na­sta­wio­ny na prze­twa­rza­nie kon­kret­nych in­for­ma­cji. Każda ak­tyw­ność męż­czy­zny po­win­na mieć jasno wy­ty­czo­ny, wy­mier­ny cel - to mo­ty­wu­je go do dzia­ła­nia. Ko­bie­ty w więk­szym stop­niu wy­czu­lo­ne są na ja­kość i czę­sto an­ga­żu­ją się w dzia­ła­nia, któ­rych celem jest przede wszyst­kim czer­pa­nie ra­do­ści z re­la­cji z daną osobą. Rywalizacja zaczyna się już na placu zabawa - chłop­cy czę­ściej an­ga­żu­ją się z za­ba­wy wy­ma­ga­ją­ce współ­za­wod­nic­twa. Do­bie­ra­ją sobie to­wa­rzy­szy pod kątem "uży­tecz­no­ści" - na ile dana osoba wnie­sie umie­jęt­no­ści, które spra­wią, że szyb­ciej uda się osią­gnąć za­pla­no­wa­ne cele i po­ko­nać dru­ży­nę prze­ciw­ną. Z kolei dziew­czyn­ki po­szu­ku­ją ko­le­ża­nek kie­ru­jąc się kry­te­rium lu­bie­nia, a nie kom­pe­ten­cji. Potem, rywalizacja wzmacniana jest przez po­ziom te­sto­ste­ro­nu - hor­mo­n od­po­wie­dzial­ney za wolę walki.
2. "Przecież mam rację!" - oprócz rywalizacji, jest jeszcze chęć bycia po­strze­ga­nym jako nie­omyl­ny, mądry, naj­lep­szy itp. Męż­czyź­ni nie lubią przy­zna­wać się, że coś po­szło nie po ich myśli i za­zwy­czaj przy­cho­dzi im to znacz­nie trud­niej niż ko­bie­tom. Od­po­wia­da za to spo­łecz­nie wzmac­nia­ny lęk przed po­raż­ką. Chłop­ców od ma­łe­go uczy się wy­gry­wa­nia. Wszel­kie ozna­ki sła­bo­ści są w więk­szym stop­niu ak­cep­to­wa­ne u dziew­czy­nek. A dla ko­bie­t waż­niej­sze od prze­ko­na­nia do swo­jej racji są dobra at­mos­fe­ra i brak kon­flik­tów. Dla­te­go czę­ściej od­pusz­czają. Dla męż­czy­zny bar­dzo ważne jest, aby w oczach oto­cze­nia wi­dział uzna­nie i pew­ność co do tego, że ma rację.
3. Niechęć do mówienia o uczuciach - dzie­le­nie się swo­imi uczu­cia­mi oraz do­świad­cza­ny­mi emo­cja­mi to dla wielu męż­czyzn pro­blem. Czę­sto czują się nie­kom­for­to­wo. Dzie­je się tak za­rów­no ze wzglę­dów bio­lo­gicz­nych, jak i spo­łecz­nych. Już od dzie­ciń­stwa wzmac­nia się róż­ni­ce płcio­we w tym za­kre­sie. Do dziew­czy­nek czę­ściej mówi się o uczu­ciach i chwa­li się je, kiedy dzie­lą się uczu­cia­mi. Roz­mo­wy z chłop­ca­mi są krót­sze i bar­dziej kon­kret­ne, mniej­sze jest też przy­zwo­le­nie na opo­wia­da­nie o emo­cjach. Wraż­li­wy i uczu­cio­wy chło­piec może wręcz na­ba­wić się po­gar­dli­we­go przy­dom­ka "baba". Tym­cza­sem, prze­wa­ża­ją­ca więk­szość ko­biet ocze­ku­je od swo­ich part­ne­rów dzie­le­nia się uczu­cia­mi i czę­sto wy­ra­ża nie­za­do­wo­le­nie, kiedy tego bra­ku­je. Dla męż­czy­zny prze­ła­ma­nie się do mó­wie­nia o uczu­ciach wy­ma­ga nie tylko prze­zwy­cię­że­nia wy­zwań na­tu­ry bio­lo­gicz­nej, ale też zmie­rze­nia się z wzor­ca­mi z dzie­ciń­stwa, gdzie chłop­cy byli na­gra­dza­ni za bycie twar­dy­mi (prze­cież "chło­pa­ki nie pła­czą").
4. Niezważanie na szczegóły - Byłaś u fry­zje­ra, ku­pi­łaś sobie nową bluz­kę - a on nic? Dopiero, jak dajesz do zrozumienia, że coś się zmie­ni­ło w Twoim wy­glą­dzie, to wtedy po dłuż­szej chwi­li in­ten­syw­ne­go wpa­try­wa­nia się wy­krzy­ku­je ura­do­wa­ny: "Zmie­ni­łaś kolor wło­sów!" No i co z tego, że tym razem tylko skracałąś włosy, a kolor od wielu mie­się­cy masz ten sam? Mężczyźni nie zwra­ca­ją uwagi na szcze­gó­ły, bo po pro­stu ich nie do­strze­ga­ją. Ma to pod­ło­że w róż­ni­cach ana­to­micz­nych. Ko­bie­ty mają w oku wię­cej czop­ków od­po­wie­dzial­nych za wi­dze­nie barw i kształ­tów oraz prę­ci­ków od­po­wie­dzial­nych za po­strze­ga­nie ruchu, dla­te­go z ła­two­ścią do­strze­ga­ją sub­tel­ne zmia­ny w oto­cze­niu. Męż­czyź­ni z kolei mają le­piej wy­kształ­co­ne wi­dze­nie tu­ne­lo­we - le­piej widzą przed­mio­ty i zja­wi­ska z da­le­kiej od­le­gło­ści.
5. Myślenie tylko o jednej rzeczy naraz - dziwne, prawda?:) Ko­bie­cy mózg, po­sia­da­ją­cy wię­cej po­łą­czeń ner­wo­wych po­mię­dzy prawą a lewą pół­ku­lą, jest za­pro­gra­mo­wa­ny na wie­lo­to­ro­wość. Ko­bie­ta może jed­no­cze­śnie opo­wia­dać, co dzia­ło się w pracy, oglą­dać film oraz pisać SMS-a. Z kolei wy­so­ka spe­cja­li­za­cja ośrod­ków w mózgu u męż­czy­zny oraz orien­ta­cja na za­da­nie spra­wia­ją, że pre­fe­ru­je on jed­no­to­ro­we dzia­ła­nie. Męż­czy­zna naj­le­piej funk­cjo­nu­je, kiedy ma jedną czyn­ność do wy­ko­na­nia w danym mo­men­cie i nie ro­zu­mie sy­tu­acji, w któ­rych ocze­ku­je się od niego wielu ak­tyw­no­ści naraz - np. słu­cha­nia, co mówi part­ner­ka, kiedy on oglą­da mecz - zapamiętajcie:)
6. Bezpośredniość - zo­rien­to­wa­ny na za­da­nie męż­czy­zna wy­ra­zi kry­ty­kę w taki spo­sób, żeby mieć pew­ność, że druga stro­na zro­zu­mia­ła, co miał na myśli. Natomiast wro­dzo­na dy­plo­ma­cja u ko­biet na­ka­zu­je czę­sto mó­wie­nie o pew­nych rze­czach nie wprost, li­cząc, że druga stro­na do­my­śli się, o co nam cho­dzi­ło. Choć nie za­wsze udaje nam się uzy­skać efekt.
7. Potrzeba niezależności - nawet męż­czy­zna, który jest speł­nio­ny i szczę­śli­wy w swoim związ­ku raz na jakiś czas musi się od­da­lić i pobyć sam ze sobą. Ko­bie­ty zazwyczaj izo­lu­ją się wtedy, kiedy zo­sta­ły zra­nio­ne albo nie czują się naj­le­piej w re­la­cji. Dla­te­go wiele z nas, męską po­trze­bę sa­mot­no­ści od­czy­tu­je jako początek kry­zy­su i za­czy­na szu­kać przy­czyn pro­ble­mu, naj­czę­ściej za­mar­twia­jąc się, co zro­bi­ły nie tak i dla­cze­go prze­sta­ły in­te­re­so­wać part­ne­ra. Tym­cza­sem dla męż­czyzn jest to spo­sób na od­re­ago­wa­nie stre­su, od­prę­że­nie i emo­cjo­nal­ną re­ge­ne­ra­cję. Jeśli mają w związ­ku prze­strzeń do ta­kie­go za­cho­wa­nia i mają szansę za­tę­sk­nić za swoją ko­bie­tą, to napewno sprzy­ja to zwią­zkowi.
I jak? Brzmi znajomo?:)

4 komentarze

  1. W związku z taką tematyką polecam książkę "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" pomaga zrozumieć wiele różnic. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. większość się zgadza. rany, jak mnie wkurza ta ciągła potrzeba rywalizacji ;) no nie rozumiem.

    ale z tym niezważaniem na szczegóły to mnie mój ostatnio zaskoczył kiedy zwrócił uwagę, że w końcu zmieniłam spodnie. ja byłam pewna, że on w ogóle nie rejestruję, że od dwóch miesięcy chodzę w tych samych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. samcza rywalizacja - zawsze jest obecna :)

      Usuń

.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>