środa, 17 maja 2017

Oszczędne macierzyństwo, czyli rozsądne planowanie wydatków

2 komentarze
Wydatki na dziecko zdają się być tym elementem budżetu, na którym nie sposób oszczędzić. Tymczasem, istnieje wiele prostych pomysłów na to, by pojawienie się nowego członka rodziny nie uszczupliło nadmiernie naszego portfela. 
  • Karmienie naturalne - Światowa Organizacja Zdrowia, ale również polscy specjaliści zalecają karmienie piersią do 6. miesiąca życia. Bo w mleku matki jest dosłownie wszystko, czego potrzebuje maluch. Co to oznacza? Że oprócz oczywistych korzyści zdrowotnych dla ciebie i maleństwa, przez czas karmienia piersią nie musisz wydawać ani grosza na inne produkty żywieniowe dla niego. Naprawdę niepotrzebne są tu żadne drogie herbatki ani mieszanki mlekozastępcze. W trakcie upałów, możesz ewentualnie podawać maluszkowi wodą. I to wszystko. Ile możesz na tym zaoszczędzić? Od 50 do 200 zł miesięcznie
  • Pieluchy - to jeden z tych elementów wyprawki, który zdaje się generować największe koszty. Na szczęście istnieje kilka sposobów na to, by zminimalizować lub wręcz wyeliminować ten wydatek. Z pomocą przychodzi tzw. wychowanie bezpieluchowe. Specjaliści twierdzą, że można je rozpocząć tuż po narodzinach, a jeśli mamy obawy, poczekać aż dziecko będzie samodzielnie podnosiło główkę. Oczywiście nauczenie szkraba załatwiania swoich potrzeb poza pieluszką, będzie wymagało dyscypliny przede wszystkim od ciebie, bo to rodzic musi uważnie obserwować i rozpoznać moment, w którym dziecko chce się załatwić. Na forach internetowych znajdziesz mnóstwo porad mam doświadczonych w tym temacie i chwalących takie rozwiązanie. A ile na nim oszczędzimy? Od 100 do nawet 400 zł miesięcznie!
  • Pieluszki w prezencie - jeśli powyższy punkt nie jest dla Ciebie (bo dla mnie na pewno nie), to nadal nie musisz rujnować domowego budżetu. Przychodząc z wizytą do niemowlaka rodzina i znajomi zwykle przynoszą różnorodne podarki. Nietrafione rozmiarowo śpioszki, kolorowe maskotki oraz inne gadżety, które (nie ukrywajmy) tylko zaśmiecają i tak kurczącą się przestrzeń. Jeśli więc goście przed wizytą pytają, co ze sobą przynieść, nie wzbraniajmy się przed podarkiem rękami i nogami. Powiedzmy, że z chęcią przyjmiemy paczkę pieluszek. A jeśli nie pytają? W trakcie rozmowy sami wyjdźmy z propozycją. Istnieje wiele sposobów na to, by zrobić to delikatnie i taktownie: "Nie przynoś żadnych prezentów. Jeśli już koniecznie chcesz coś kupić, najbardziej ucieszą nas pieluszki!" Tylko pamiętajmy, by wspomnieć o rozmiarze! 
  • Ubranka - maluch rośnie wyjątkowo szybko, a ubranka robią się za ciasne w oczach. Czy na pewno jest sens kupować je sklepach? Posłużą zaledwie kilka razy. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest poproszenie siostry, szwagierki czy koleżanki o użyczenie ciuszków po własnym dziecku. Jeśli planuje kolejną pociechę, ubranka szybko do niej wrócą - nasz maluch z pewnością nie zdąży ich zniszczyć. Jeśli w najbliższym otoczeniu nie mamy nikogo, kto mógłby posłużyć własną wyprawką, przemyślmy odwiedzenie second handów. Oferta dostępna w sklepach z używaną odzieżą w zasadzie nie odbiega od tej, prezentowanej na sklepowych wystawach. Ubranka nie są zniszczone, bo ich wcześniejsi właściciele rośli równie szybko, jak nasza pociecha. Ponadto, ciuszki te często są bardziej atrakcyjne i lepsze jakościowo, niż dostępne w sieciówkach. Za kilkadziesiąt złotych można wyjść z lumpeksu z całym naręczem dziecięcych ubrań. Choć niektórym rodzicom wydaje się, że lepiej kupić jedną porządną rzecz zamiast kilku tańszych, w przypadku dziecka to się nie sprawdza - maluch nie tylko szybko z ciuchów wyrasta, ale też - szybko je brudzi. 
  • Zabawki - czy nam się to podoba, czy nie, prawdopodobnie każdy gość odwiedzający nasze dziecko, będzie chciał przynieść ze sobą jakąś zabawkę. Zastanówmy się więc, czy sami musimy dorzucać do piętrzącego się stosu kolejne elementy. Okazji jest sporo: urodziny, imieniny, dzień dziecka, choroba... Promocje i wyprzedaże przekonują nas, że dziecko koniecznie musi mieć nową lalkę czy samochód wyścigowy.
Wielu rodzicom wydaje się też, że obdarowywanie dziecka jest najlepszym dowodem miłości i docenienia. Jeśli je do tego przyzwyczaimy - rzeczywiście tak się stanie. Ale dopóki maluch nie będzie od nas dostawał prezentu za zjedzony obiadek czy dobre zachowanie, naprawdę nie będzie go oczekiwał! A w ramach prezentów wręczanych z konkretnych okazji, kupujmy rzeczy potrzebne, np. rower czy dmuchany basen.
  • Sprzęt - łóżeczko, wózek, fotelik samochodowy, krzesełko do karmienia - nie tylko sporo kosztują, ale też zajmują dużo miejsca. Kiedy dziecko z nich wyrasta, a dzieje się to niesamowicie szybko, rodzice stają przed dylematem, gdzie upchnąć niepotrzebne sprzęty. W domu przeszkadzają, w piwnicy się zniszczą... Nawet jeśli nie mamy w rodzinie nikogo, kto ma na zbyciu podobne akcesoria, poszperajmy w internecie. Z pewnością natkniemy się na mnóstwo ogłoszeń, wśród których wybierzemy coś dla naszej pociechy. A korzyści będą obopólne: my za niewielkie pieniądze wyposażymy malucha we wszelkie potrzebne sprzęty, inni rodzice zarobią dzięki temu parę groszy. Gdy akcesoria przestaną być potrzebne, sami możemy wystawić je na sprzedaż. 
  • Pokój dziecięcy - urządzając pokoik dla niemowlaka, przemierzamy wzdłuż i wszerz działy z dziecięcymi meblami, tapetami i dywanami. Tymczasem nawet się nie obejrzymy, kiedy nasza pociecha stwierdzi, że tapeta w misie przestała się jej podobać, a zielony dywan z trasą samochodową przestanie służyć do zabawy. Pokój dziecka powinien być przede wszystkim jasny i ciepły. Na ścianach i podłogach sprawdzą się pastele: brzoskwinie, błękity i jasna zieleń. Intensywne, żywe kolory można wprowadzić za pomocą dodatków, które zmienić znacznie łatwiej niż tapetę czy farbę na ścianie. Dziecięcy pokoik nie powinien zachwycać słodyczą, ale funkcjonalnością. Meblując dziecięce królestwo warto więc poszukać mebli, które posłużą nie na rok czy dwa, ale na kilka lat. Istnieją też sprzęty, które można rozbudować w taki sposób, że posłużą jeszcze nastolatkowi! Wśród ergonomicznych mebelków, które z czasem zamieniają się w meble, znajdziemy zarówno stoliki, biurka, szafki, krzesła, jak i tapczaniki. 
  • Nie kupuj na zapas - z wyprzedaży korzystajmy tylko wtedy, gdy naprawdę planujemy konkretny zakup, a nie wówczas, gdy nie możemy spokojnie przejść obok promocji. W przypadku malucha nie opłaca się niczego kupować na zapas, zarówno ubranek, jak i kosmetyków. Może się okazać, że zanim dziecko zdąży je włożyć, zwyczajnie z nich wyrośnie, a kosmetyki stracą datę przydatności.
A jakie Wy znacie sposoby na oszczędne macierzyństwo? Co polecacie, a czego jednak nie?

2 komentarze

  1. Sprawdzam w internecie promocje i dopiero idę na zakupy. A na olx można znaleźć tanie i dobre rzeczy. Trafiłam tam na matę edukacyjną za 20 zł i dojazd nie trwał długo. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. na jakimś blogu trafiłam na stronę mlekoipieluszki.pl to jest porównywarka cenowa wyszukująca aktualne promocje na te produkty. niesamowicie ułatwiło mi to robienie oszczędnych zakupów.

    poza tym nie kupuję dziecku gotowych kaszek, których skład nawiasem mówiąc nie zawsze jest idealny a cena kilka razy wyższa. sama gotuję. kasza manna, kaszka kukurydziana, płatki jaglane. taniej i zdrowiej, a czasu zajmuje minimalnie więcej. ale moim zdaniem zdecydowanie warto.

    staram się minimalizować stosowanie kosmetyków. to jednak jest chemia i zapychanie delikatnej skóry. buzię smaruję w zależności od potrzeb, ale nie częściej niż 1-2 razy dziennie. to samo z pupą. chusteczki nawilżane używam sporadycznie. zazwyczaj po prostu myję dziecko zwykłą wodą, lub wacikami zmoczonymi wodą. taniej i zdrowiej. nie przesadzam tez z klajstrowaniem pupy kremami i pudrami. tez 1-2 razu dziennie, chyba że robią się jakieś podrażnienia lub odparzenia.

    wózek i fotelik kupiliśmy w internecie, z ogłoszenia. dużo taniej niż nowy, a w używaniu nie ma różnicy, w wyglądzie też niewielka. wanienkę za darmo z ogłoszenia. ubranka w second handach po kilka złotych za kilogram.

    OdpowiedzUsuń

.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>