wtorek, 1 sierpnia 2017

Życie to iluzja...

Brak komentarzy
Czym jest iluzja? Dokładnie tym, co tworzy nasze ego. Iluzją jest na przykład to, że praca, prestiż, wygląd, standard życia, otoczenie, a nawet czyjaś miłość – sprawią, że staniemy się kimś lepszym. Iluzją jest pewność, że gdy zarobimy więcej pieniędzy, przyjdzie do nas również szczęście. Iluzją jest założenie, że jeśli ktoś nas podziwia, to stajemy się godni podziwu, a jeśli nas lekceważy, stajemy się pozbawieni znaczenia. Przekonanie, że musimy się starać, by nas kochano, ceniono. I tak dalej, i tak dalej… 
Jeśli nawet wydaje się nam to banalne i mało odkrywcze, większość z nas myśli i żyje według takich zasad. Nasze iluzje to nieustanne porównywanie, które zastępuje prawdziwe doświadczanie i przeżywanie, wynikające z niego ocenianie, opór przed uznaniem rzeczy takimi, jakie są, analizowanie, które ma nam dać złudzenie bycia przygotowanym na wszystko, oraz utożsamianie się z teoriami, poglądami i wierzeniami, dzięki którym nadajemy życiu sens.
Jeśli chcesz żyć naprawdę, to na początek spróbuj choćby przez 1 dzień obyć się bez iluzji. Albo przyjemniej bez jej części, np. bez oceniania.
Zamknij oczy i weź pięć głębokich świadomych oddechów. Niech wdech będzie energiczny, a wydech zrelaksowany. Nie rób przerw pomiędzy wdechem i wydechem, i odwrotnie. Teraz przez około 10–15 sekund bądź obecna z każdą myślą, która się pojawia. Zauważ ją, a jeśli poczujesz, że odpływasz wraz z sekwencjami swoich myśli, także to zauważ i wróć do bycia obecną. Jeśli stwierdzisz, że o niczym nie myślisz, to znaczy, że… myślisz właśnie o tym.
Weź ponownie głęboki oddech. A teraz zauważ emocję, którą czujesz, lub nastrój, w którym teraz jesteś. Przez 10–15 sekund bądź świadomie obecna z tym, co czujesz. Jeżeli niczego nie czujesz, bądź obecna z tym „nic”. Znowu weź głęboki oddech, po czym bądź świadomie obecna ze swoim ciałem. Rozpoczynając od palców u stóp, powoli przeskanuj całe ciało, aż po czubek głowy, przez 10–15 sekund.
Kiedy zaczynamy być obecni, potrafimy to zauważyć i wziąć odpowiedzialność za to, co się z nami dzieje. Przestajemy uciekać przed tym, co i tak nas kiedyś dogoni. Bo przecież mniejsze i większe frustracje to sygnały: „Zatrzymaj się, pomyśl, posłuchaj ciała”. Gdy je ignorujemy, przybierają na sile, by kiedyś stać się większym dołkiem lub depresją. I nie uciekaj wtedy przed złym nastrojem. Nie kupuj nowej szminki, lodów, czerwonego wina… Kryzys jest integralnym elementem rozwoju, szansą na wzięcie odpowiedzialności i tworzenie nowej siebie. Kryzys to mniejsze lub większe wydarzenie w naszym życiu, które ma w sobie potencjał zmiany. To może być nawet pozorny drobiazg – bezsenna noc, podczas której przyszedł lęk o przyszłość, świadomość upływu czasu... 
Ważne jest, żeby zrozumieć, że aby przyjemności były przyjemnościami, powinny być preferencją, a nie uzależnieniem. Jeśli robię coś miłego, bo tak decyduję – to jest to świadoma obecność. Jeśli dążę do przyjemności, bo czuję przymus – staje się to zwykłym uzależnieniem. Podobnie jest z miłością. Gdy ja ją wybieram – kocham. Gdy rozpaczliwie jej potrzebuję – staję się ofiarą. I czy wtedy to na pewno jest miłość? Czy może tylko uzależnienie od akceptacji?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>