środa, 12 sierpnia 2015

Otwórz się na kontakt z ludźmi - czyli Facebookowy detoks

Brak komentarzy
Okno Facebooka na komputerowym ekranie otwarte przez cały czas, co chwilę małe scrollowanie, a zaraz po tym, gdy oderwiesz się od komputera dopada Cię przemożna chęć by złapać za smartfon i sprawdzić co tam się dzieje w świecie... Znasz to? Jeżeli tak, to koniecznie przeczytaj ten post, bo naukowcy zbadali takie przypadki i już mocno nas przed tym przestrzegają.
Badania (opublikowane przez Northwestern University Feinberg School of Medicine) potwierdzają przypuszczenia, że im więcej czasu spędzamy na bawieniu się telefonem, tym bardziej jesteśmy narażenie na depresję
Jeszcze kilka lat temu telefony służyły nam do kontaktowania się z bliskimi, bądź przekazywania ważnych informacji. Jeśli do kogoś dzwoniliśmy, to znaczyło, że mieliśmy jakąś ważną wiadomość. Z czasem telefony stały się bardzo powszechnym narzędziem komunikacji, a rozmowy wydłużały się w nieskończoność (co prawda spadła też ich jakość). Dzisiaj, oglądamy w nich ulubiony serial, słuchamy muzyki z kimś bliskim, ale faktycznie oddalonym od nas fizycznie o wiele kilometrów, śmiało komentujemy to, co się dzieje na ekranie komputera/telewizora, oznaczamy się, gdzie aktualnie przebywamy, spędzamy czas na czatach i wysyłamy smsm-y (ale to już jest przestarzała funkcja). Przeznaczenie telefonów zmieniło pojawienie się smartfonów z nieograniczonym dostępem do Internetu. Dzięki tym udogodnieniom, mamy możliwość przez 24 godziny na dobę grać w internetowe gry, pisać i odbierać wiadomości, oglądać filmy, sprawdzać ploteczki z najbliższego otoczenia, a także z kraju i ze świata. W efekcie... coraz rzadziej odblokowujemy swoje telefony po to by zadzwonić do przyjaciela. Telefon, który kiedyś łączył, staje się czymś co może nas od bliskich oddzielać, narzędziem, które będzie nas izolować...
Tracimy bardzo dużo czasu na scrollowanie i "śledzenie" nowinek na tablicy Facebook. A liczne badania pokazują, że notoryczne sprawdzanie Facebooka może prowadzić do depresji. Dlaczego? Bo jak na ironię wynika to z tego, że... Facebook pełen jest szczęścia. Znajomi na swoich profilach publikują głównie informacje o udanych momentach swego życia, o swoich sukcesach i życiowych przewagach. Wciąż zasypują tablicę zdjęciami z wakacji, fotografiami dokumentującymi osiągnięcia ich i ich bliskich, postami świadczącymi o tym, że w związkach gruchają do siebie z partnerem jak gołąbki. No istna sielanka! I właśnie ona (jeśli pochłaniamy ją bezrefleksyjnie) może wywołać  frustrację. Może też sprawić, że zaczniemy wątpić w to, że nasze życie jest równie wartościowe jak innych. No bo przecież u nas jest normalnie, bez fajerwerków - i w pracy i w domu... A takie poczucie - to pierwszy krok do stanów depresyjnych. Dlatego, jeżeli spędzacie wiele czasu na przeglądaniu Facebooka i czujecie, że Wasze życie nie jest takie jakbyście chcieli, to czas... żeby się wylogować. A najlepiej wylogować do życia:)
Kto się czym chwali i dlaczego?
Osoby z niską samooceną częściej niż pozostali zamieszczały informacje na temat statusu związku i posty związane ze swoją relacją. Osoby o rysie narcystycznym chwaliły się osiągnięciami, a motywowała je potrzeba uwagi ze strony znajomych i ich pozytywna ocena w postaci „lajków”. Ich posty faktycznie były częściej komentowane i „lubiane” niż innych osób – autorzy stwierdzili, że ich przechwałki są wzmacniane przez uwagę, o którą tak zabiegają. Dla narcyzów Facebook jest platformą, na której mogą chwalić się podejmowanymi dietami i ćwiczeniami – robią to znacznie częściej niż osoby o niskim natężeniu narcyzmu. Wysokie wyniki sumienności osiągały osoby, które w Internecie lubią chwalić się swoimi dziećmi. Ekstrawertycy częściej zamieszczają informacje o spotkaniach z przyjaciółmi, imprezach, wyjściach i codziennym życiu. Ich motywacją jest bycie na bieżąco i komunikowanie się z przyjaciółmi. Osoby otwarte na doświadczenie czyli nie bojące się zmian, tolerancyjne, ciekawe świata, preferują posty informacyjne, na przykład artykuły z gazet.
CIEKAWOSTKA: naukowcy z Northwestern University Feinberg School of Medicine twierdzą, że obecnie przeciętny człowiek codziennie spędza z telefonem w ręku średnio 17 minut. Ale w grupie osób u których stwierdzono symptomy depresji, wskaźnik ten jest wyższy aż trzy razy. „Telefoniczna średnia” u osób przejawiających objawy przygnębienia to 68 minut dziennie. Oczywiście smutek i  przygnębienie to jeszcze nie depresja, ale mogą być jej pierwszymi oznakami. Lepiej zatem nie ryzykować. Idźcie na Facebookowy detoks i otwórzcie się na kontakt z ludźmi twarzą w twarz!

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>