Termin "Geisha" (pl. Gejsza) powstał w epoce Tokugawa. Składa się z wyrazów "gei" (sztuka) i "sha" (człowiek). Czyli już po nazwie wiemy, że chodzi tu o kogoś uprawiającego tradycyjne japońskie sztuki, innymi słowy – artystę. W Kyōto używa się terminu "geiko" co oznacza „kobieta zajmująca się sztuką”. Gejsze są mistrzyniami w sztuce konwersacji, tańca, śpiewu i gry na tradycyjnych instrumentach japońskich. Zajmują się też kaligrafią, ikebaną i innymi sztukami japońskimi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KrajKwitnącejWiśni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KrajKwitnącejWiśni. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 października 2018
środa, 16 sierpnia 2017
Krótko o urządzaniu mieszkania w stylu japońskim
KrajKwitnącejWiśni/ wnętrza
Kraj Kwitnącej Wiśni kojarzymy z długą i barwną tradycją, ale także z nowoczesnością. Napewno jest miejscem ciekawego skrzyżowania kultur Azji, w którym powstała oryginalna estetyka. Zainteresuje ona z jednej strony zwolenników Zen, z drugiej młodych i dynamicznych, których pociąga japoński minimalizm.
poniedziałek, 12 czerwca 2017
Japońska tolerancja i kreatywność w modzie - czyli japońskie subkultury
KrajKwitnącejWiśni/ moda/ zwierzęta
Japońscy uczniowie, którzy przez pięć dni w tygodniu muszą chodzić do szkoły w jednakowych mundurkach, zmęczeni szkolną codziennością i monotonią wychodzą w weekendy na ulice ubrani w charakterystyczny dla japońskiej mody ulicznej sposób – zaskakują nie tylko kolorami i oryginalnymi strojami, ale także niesłychaną wyobraźnią.
środa, 24 maja 2017
Cosplay - czyli modowe style ekstremalne prosto z Japonii
KrajKwitnącejWiśni/ moda/ podróże
Kto z nas, będąc dzieckiem, nie marzył o byciu superbohaterem? Ale tylko nieliczni postanowili wcielić w życie swoje fantazje. Dzięki nim możesz spotkać postać, która jest Twoim ulubionym charakterem. O kim mowa?
niedziela, 30 kwietnia 2017
Szczęśliwy dom według Japończyków
KrajKwitnącejWiśni/ podróże/ wnętrza
Urządzamy nasz nowy dom... Uwielbiam takie chwile. Dom planowaliśmy od pewnego czasu i to był mój czas na zdobywanie inspiracji. Chciałam, aby każdy kąt naszego domu krył jakieś ciekawostki. Nie będzie to trudne, bo z wytrwałością pielęgnujemy nasze wspomnienia. Chcemy, aby nasi goście, przebywając w naszym domu poznawali nas jeszcze lepiej, rozpoznawali nasze pasje i podróżnicze doświadczenia. Jednym z naszych podróżniczych doświadczeń jest Japonia. I to właśnie ten kraj będzie motywem przewodnim jednego pomieszczenia w naszym domu. Dlaczego Japonia? Zapraszam do dalszej lektury.
czwartek, 23 marca 2017
Oryginalne pomysły Japończyków -
6 przykładów lansowanych trendów
KrajKwitnącejWiśni/
lifestyle/
podróże
Japończycy są znani z oryginalnych pomysłów, a trendy lansowane na tokijskich ulicach coraz częściej stają się inspiracją dla reszty świata. Jednak niektóre dalekowschodnie koncepcje bywają szokujące. Czy wpadłybyście na pomysł, że krzywe zęby mogą być piękne i urocze? A może chciałybyście mieć w swojej szafie podświetloną od spodu spódniczkę? Sprawdźcie też inne "dziwne" trendy prosto z Japonii!
niedziela, 12 marca 2017
Decora - najbardziej lubiany styl japońskich nastolatek
KrajKwitnącejWiśni/ moda/ podróże
Śpiewały o nich Gwen Stefani i Madonna. Ich kolorowe, pozytywnie szalone stroje są bardzo charakterystyczne. Ogrom dodatków radośnie przytłacza i przyprawia o zawrót głowy. O kim mowa? Oczywiście o Harajuku Girls!
wtorek, 16 lutego 2016
W SIECI - o japoński szkolnych zwyczajach wychowawczych
edukacja/ KrajKwitnącejWiśni/ podróże/ w_sieci
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda typowa przerwa obiadowa ucznia japońskiej podstawówki? Wbrew pozorom nie mija ona na czytaniu mang i beztroskim spożywaniu posiłku. Japońska szkoła nawet podczas przerw wykorzystuje czas uczniów na edukację.
czwartek, 28 stycznia 2016
Jeśli zielona herbata, to koniecznie matcha
KrajKwitnącejWiśni/ kulinaria/ zdrowie
Jeśli lubisz nowinki ze świata kulinarnego, to koniecznie musisz poznać matchę. Dodawana jest do wszystkiego: ciast, deserów, warzywnych koktajli, a nawet do porannej kawy z mlekiem. Znana jest też właściwości zdrowotnych. Dlatego warto, tropem Japończyków włączyć ją do swojej codziennej diety. Co sprawia, że matcha jest tak wyjątkowa? Na czym polega fenomen sproszkowanej, zielonej herbaty? Czym różni się oda tradycyjnie parzonej? Zapraszam do lektury :)
sobota, 16 stycznia 2016
Kraj Kwitnącej Wiśni to nie tylko sushi
KrajKwitnącejWiśni/ kulinaria/ lifestyle/ podróże
Planując swoją podróż do Japonii przygotowałam sobie listę kilku potraw, które chciałam spróbować. Na pierwszym miejscu znalazło się oczywiście sushi, a zaraz dalej makaron soba, omlet okonomiyaki oraz rozmaite słodycze o smaku zielonej herbaty. Nie przepadam za mięsem, wolę ryby, dlatego na mojej liście nie znalazło się mięsne danie. Miałam świadomość, że japońska kuchnia to nie tylko ryż i owoce morza. Wiedziałam też, że japońska kuchnia jest tak różnorodna, egzotyczna i kusząca, że nawet tak krótki pobyt, jak mój w Kraju Kwitnącej Wiśni może być niesamowitym doznaniem kulinarnym.
wtorek, 24 listopada 2015
Washoku - czyli kuchnia najlepsza
na świecie
KrajKwitnącejWiśni/
kulinaria/
podróże
Tradycyjna kuchnia Japonii - washoku - została ostatnio wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Oto kulinarne hity kraju kwitnącej wiśni - (nie tylko sushi!).
Jeżeli mierzyć ją długością życia mieszkańców, różnorodnością i liczbą gwiazdek Michelina (w 2015 roku 3 gwiazdki przyznano aż 12 tokijskim restauracjom - żadne inne miasto nie może się poszczycić takim wynikiem) to rzeczywiście japońska kuchnia nie ma sobie równych. Oto kulinarne hity kraju kwitnącej wiśni.
Bez wątpienia największa gwiazda japońskiej kuchni. Dobre sushi musi spełniać dwa warunki, być zrobione ze świeżych produktów przez kogoś ktoś, kto się zna na rzeczy. Danie to powstało w VIII wieku i początkowo składało się z solonej ryby zawiniętej w sfermentowany ryż. Dzisiejsze różni się od historycznego chociażby tym, że ryż jest gotowany i zaprawiany octem ryżowym. Wymyślił je 100 lat temu Hanaya Yohei, żeby zabiegani Tokijczycy mogli coś szybko przekąsić.
To danie Japończycy zawdzięczają Portugalczykom. Dzięki nim poznali oni zalety smażenia w głębokim tłuszczu i dziś stali się mistrzami tej sztuki. Umoczone w panierce z mąki, wody, sody i jajek - warzywa, ryby i owoce morza wrzucane są na olej o odpowiedniej temperaturze - nie może być ona za wysoka, a smażenie zbyt długie. Chodzi bowiem o to, żeby danie było chrupiące, a składniki zachowały swój smak.
To jedna z najpopularniejszych japońskich zup o chińskich korzeniach. Jej podstawą, oryginalnie, był wołowy rosół, do którego dodaje się pszenny makaron - długi i cienki. Ma ona jednak nieskończenie dużo wariacji - rosół może być z kurczaka, wołowiny, a dodatki to świeże warzywa, grzyby i gotowane jajko.
Czyli japońska wersja naleśnika. Ciasto smaży się na patelni lub specjalnym blacie, a potem dodaje wszystko to co klient lubi, mięso, warzywa, ser, wasabi. I zasmaża ponownie.
My nie wyobrażamy sobie poranka bez kawy, a Japończycy bez miseczki zupy miso. Jej podstawą jest dashi, bulion zrobiony z wiórków ryby bonito i wodorostów, do którego dodaje się miso- pastę sojową. A następnie wrzuca sezonowe warzywa, grzyby, ryby i tofu. Ważne, żeby składniki były różnorodne kolorystycznie.
Japońskie wafle w kształcie ryby. Podawane na ciepło z nadzieniem z fasoli, sera, kremu, czekolady. Wymyślono je 100 lat temu, żeby biedacy, których nie stać było na prawdziwe ryby mieli chociaż ich namiastkę.
Miska, a w niej ryż, który zawsze był podstawą japońskiej kuchni. Na nim zaś kołderka z dodatków, którymi mogą być warzywa, mięso, ryby, jajka. A do tego sos na bazie soi.
Jedno z najdroższych mięs świata - kilogram kosztuje około 500 dolarów. Żeby uzyskać charakterystyczną strukturę mięsa z białymi żyłkami tłuszczu krowy są karmione specjalną paszą, masowane sake, słuchają relaksującej muzyki, a do picia dostają piwo. Dzięki tym zabiegom steki nie potrzebują do smażenia tłuszczu- są soczyste i niezwykle delikatne w smaku.
Najbardziej kontrowersyjny rarytas świata. Kucharze muszą przez wiele lat uczyć się, jak go przyrządzać, żeby nie zabiło klienta. Ryba fugu zawiera bowiem toksyczne substancje w wątrobie, jajnikach i skórze, które paraliżują układ oddechowy - jest 1200 razy bardziej toksyczna od cyjanku. Ale Japończycy nigdy z niego nie zrezygnują - wprost uwielbiają się nim delektować. Podobno paraliżuje usta, co wpływa na niesamowite doznania smakowe.
poniedziałek, 9 listopada 2015
Estetyka i tajemniczy klimat - sypialnia w japońskim stylu
KrajKwitnącejWiśni/ podróże/ wnętrza
Cykl „wnętrza” jest odzwierciedleniem moich największych pasji – fotografii, mody, dobrego jedzenia, "stylowego" życia i pięknych wnętrz. W dzisiejszym wpisie zaglądamy do japońskiej sypialni.
środa, 4 listopada 2015
Moda uliczna prosto z Tokio
KrajKwitnącejWiśni/ moda/ podróże
Japonia jest krajem kontrastów, miejscem gdzie tradycja miesza się z nowoczesnością. Tokio to kosmopolityczna metropolia, pełna fantazji stolica mody, która oszałamia swoją różnorodnością, jest miastem pełnym twórczej energii i kolebką najnowszych trendów. Japończycy mają głęboko zakodowaną potrzebę odróżniania się od innych. Są przy tym niezwykle odważni w demonstrowaniu swojego stylu, nie boją się ekstrawagancji, ani nietypowego wyglądu. Podczas mojego pobytu w Japonii, miałam okazję poobserwować uliczne trendy i unikalny styl poszczególnych dzielnic. Tam nikt nie patrzy na najważniejsze trendy, liczy się to - co chcesz sobą zaprezentować, kim chcesz być, dlatego znajdziemy tam stylizacje jakie nie śniły się projektantom. Dzisiaj wybrałam takie, które chętnie obejrzałabym na naszych ulicach.
niedziela, 18 października 2015
Japońska wojna płci
KrajKwitnącejWiśni/ lifestyle/ podróże
Spora część świata, próbując sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała przyszłość, może spojrzeć na Kraj Kwitnącej Wiśni. Dlaczego? Pewnie pomyśleliście, że mam na myśli nowinki techniczne. Tak, one również, ale przede wszystkim – zjawiska społeczne. Japońska kultura i styl życia są bardzo interesującym zagadnieniem z punktu widzenia osób z innych kręgów kulturowych. Dzisiaj opowiem Wam o trzech najbardziej popularnych, a jednocześnie zastanawiających i kontrowersyjnych japońskich zjawiskach społecznych, które prowokują do dyskusji.

- Career woman, czyli kobiety, które postanowiły uzyskać niezależność, realizując się przede wszystkim na gruncie zawodowym. Rezygnują z męża i dzieci, ale nie poświęcają się tylko pracy - jako samowystarczalne singielki wiodą bujne życie towarzyskie. Można je spotkać w host clubach - dosyć egzotycznych (z naszego punktu widzenia) miejscach spotkań towarzyskich, w których bardzo młodzi mężczyźni oferują kobietom swoje kosztowne towarzystwo. I nie chodzi o seks (choć bywa i tak, że staje się on częścią transakcji), lecz wyrafinowany flirt i obietnicę spełnienia uczuć, które w rzeczywistości nigdy nie zostają spełnione.
- Japońskie hostessy i hości to skrajnie komercyjne, nowoczesne wersje gejsz. Sztuka, którą uprawiają, nie jest tańcem i grą na tradycyjnych instrumentach, lecz współczesną „sztuką uwodzenia”. Zawsze wyglądają, jakby przed chwilą zeszli ze sceny musicalu: wyrafinowane ciuchy, spektakularne fryzury, pedantycznie nakładany make-up. Ten rodzaj usług towarzyskich jest jednym z pierwszych, jakie rzucają się w oczy turyście.
- "Roślinożerny mężczyzna" to specyficzna mieszanka singla, narcyza, metroseksualisty i pacyfisty w proporcjach i zależnościach, które trudno od razu pojąć. Roślinożernych mężczyzn nie obchodzą kariera, pieniądze, szukanie stałej partnerki/partnera, kupowanie kosztownych samochodów czy też zakładanie rodziny. Interesuje ich za to dobry wygląd, kosmetyki, stylowe ciuchy i styl życia. Przede wszystkim zaś – wyrwanie się ze sztywnych ram społecznych ograniczających ich do roli wiecznie nieobecnego w domu zaharowanego robota. Jest to zjawisko nowe i trudne do jednoznacznej oceny - na razie nikt nie wie, jak duży wpływ będzie ono miało na przyszłe społeczeństwo japońskie.


poniedziałek, 5 października 2015
11 japońskich zwyczajów - niektóre szokują obcokrajowców
KrajKwitnącejWiśni/ lifestyle/ podróże
Kultura Japonii fascynuje podróżników z całego świata. To, co w Kraju Kwitnącej Wiśni uznawane jest za normę, może jednak dziwić, bawić, a nawet szokować zagranicznych turystów. Znam co najmniej 11 takich dziwnych (ale też sympatycznych) zwyczajów. Zapraszam do lektury!
sobota, 22 sierpnia 2015
Sto lat, sto lat... - jest miejsce na świecie, gdzie 100 lat to już za mało
KrajKwitnącejWiśni/ podróże
Japonia ma problem... Stulatków jest tak wielu, że rządu nie stać na prezenty dla nich. I właśnie dlatego japońskie władze chcą przestać wręczać tradycyjny do tej pory upominek dla osób, które skończyły 100 lat. W Japonii, osób urodzonych przed 1915 rokiem jest bowiem tyle, że dawanie każdemu posrebrzanej czarki do sake to zbyt duże obciążenie dla budżetu.
czwartek, 18 czerwca 2015
Kraj Kwitnącej Wiśni - Japonia - pierwsze wrażenia po podróży
KrajKwitnącejWiśni/ lifestyle/ podróże
Pędzę do Was z najnowszym postem i jeszcze gorącymi relacjami z naszej ostatniej podróży. Dzisiaj już wiemy, że była to nasza (moja i Piotra) najlepsza do tej pory podróż (zaraz po niej są Stany Zjednoczone). Japonia zauroczyła nas bardzo, a ściśle mówiąc najbardziej zauroczyła nas kultura Japończyków. Uważam, że my Europejczycy powinniśmy się dużo od nich nauczyć. Zwłaszcza dobrego wychowania. Japonia to kraj, który kiedyś rozwijał się na podróbkach (jak obecne Chiny). To kraj, który na podróbkach nauczył się tyle, że obecnie japońska jakość oznacza niemal gwarancję zadowolenia. Kraj, który przez swoje wybory w II Wojnie Światowej zapłacił cenę większą niż jakikolwiek inny kraj na świecie, będąc pierwszym (i mam nadzieję ostatnim) żywym poligonem doświadczalnym bomby atomowej. Kraj niesamowicie posłusznych, ukierunkowanych na dobro ogółu, ludzi, którzy w swej niesamowitej posłuszności i ugrzecznieniu wydają się wręcz dziwnych. Kraj, w którym nie ma śmieci choć nie ma też koszy. To kraj, który mnie zachwycił, który mnie rozkochał i jest to kolejne miejsce na Ziemi, w którym mogłabym na dłużej zostać. Dlaczego? Poznajcie moją historię.
Wiele osób jest ciekawych naszych wrażeń, inni podpytują już o porady w planowaniu własnej podróży do Japonii. Wielu znajomych robiło i robi wielkie oczy, kiedy słyszą, że pojechaliśmy na własną rękę do jednego z najdroższych krajów świata. I bardzo często słyszymy: "też bym pojechał, gdybym miał kasę" albo "musi to być bardzo kosztowna podróż". Nie oszukujmy się - Japonia nie jest tania, potwierdzamy, że jest droga. Ale była jeszcze droższa, kiedy 100 jenów kosztowało 4,20 zł, a nie ok. 3 zł, jak w tym czasie. Turysta odwiedzający Japonię musi liczyć się z wydatkami w granicach minimum 5-6 tys złotych za osobę za 10-dniowy pobyt, wliczając lot, noclegi, wyżywienie, podróż po kraju i bilety wstępu. Ale są sposoby, aby zwiedzi ć Japonię nie wydając fortuny i nie koniecznie oszczędzając na wszystkim. My, podczas podróży wyznajemy zasadę, że nie odmawiamy sobie przyjemności - jak czegoś bardzo pragniemy, to realizujemy to pragnienie :)
Dlatego, biorąc pod uwagę powyższe - postanowiłam napisać kilka postów podsumowujących nasz wyjazd do Japonii. Na tym blogu będzie bardziej poznawczo, smakowicie, organizacyjnie. Natomiast na blogu Photo-Atelier będziemy umieszczać naszą standardową dzienną foto-relację z tej podróży. Mam nadzieję, że wielu zainteresowanych podróżą do Japonii, odnajdzie na moim blogu odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, jeżeli nie, to śmiało dopytujcie proszę w komentarzach.
Podróż rozpoczęliśmy w Warszawie - 5 czerwca 2015 i zakończyliśmy również w Warszawie - 17 czerwca 2015. Nasz termin przypadał w tzw. 5 porę roku w Japonii - czyli w porę deszczową i tego trochę się obawialiśmy, ale wszystko wyszło bardzo dobrze - padało tylko przez kilka godzin, kiedy byliśmy w Hiroszimie. Nasz plan podróży (skrupulatnie wcześniej przygotowany) zrealizowaliśmy prawie w 100%. Nie udało nam się zobaczyć Kobe (zabrakło już czasu). I nie zobaczyliśmy szczytu Fuji (z wieży widokowej czy z pociągu), bo przejrzystość w tak wilgotnym klimacie nie sprzyjała takiej okoliczności. Nasz wyjazd był bardzo napięty, ale jednocześnie przyjemny, interesujący i pełen przygód. Niemal każdy dzień spędzony w tętniącej życiem Japonii, zmuszał nas do nieustającej aktywności w postaci zwiedzania, smakowania, delektowania się, fotografowania, chłonięcia zapachów, dźwięków, smaków, widoków. Spełnialiśmy nasze marzenia próbując lokalnych przysmaków, zwiedzając fantastyczne miejsca, nocując na matach, poznając miejscowych ludzi i podsłuchując jak pięknie brzmi język japoński.
W wyobrażeniu przeciętnego Polaka istnieją dwa obrazy Japonii. Jeden z nich to kwitnące wiśnie, gejsze w kimonach i wzbudzający grozę samurajowie, drugi natomiast, bliższy dzisiejszej rzeczywistości, to wspaniale rozwijająca się gospodarka oraz naród bez reszty oddany pracy na rzecz budowy potęgi ekonomicznej. Czy jednak w tych kilku pojęciach zawiera się pełna charakterystyka Japonii? Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym i w swych ocenach opieramy się na stereotypach. Kiedy mówi się słowo Japonia, to pierwsze co przychodzi mi na myśl to – kimona, jedwab, jedwabniki, pięknie malowane kimona z jedwabiu. Kiedy ogląda się stare japońskie filmy występują tam kobiety ubrane właśnie w kimona. Obrazy kształtowane przez kino, telewizję czy literaturę pozostają w naszej pamięci, wciąż oddalając nas od rzeczywistości. Dla mnie, przy wyborze tego kierunku szczególnie interesująca była odmienność kultury, obyczajów i zachowań, jaką obserwowałam w pojawiających się filmach powstałych w Japonii, bądź też o niej opowiadających. I odmienność języka japońskiego od języków europejskich, która wydała mi się niezwykle interesująca, podobnie jak pismo, które z kolei odpowiadało moim zainteresowaniom plastycznym. Myślę, że w ten sposób pokrótce mogłabym uzasadnić mój wybór.
To teraz opiszę Wam w skrócie o moich wrażeniach dotyczących odwiedzonych miast, wielkości hotelowych pokoi, ludzi, komunikacji miejskiej i jedzeniu.
Miasta
Wyjeżdżając do Japonii, wielu turystów celuje przede wszystkim w miasta. To, że japońskie miasta są najlepiej skomunikowane jest oczywiste i dlatego dobrze uczynić je swoimi bazami, z których będziemy podróżować do kolejnych lokalizacji. Ale mam wrażenie, że im więcej takich miast zwiedzimy, tym bardziej stają się do siebie podobne. Na tle wszystkich miast zdecydowanie wyróżnia się Tokio (niesamowicie nowoczesna i rozbudowana stolica), choć dla mnie zdecydowanie przegrała z Kioto. Tokio jest ogromne, dynamiczne, pełne ludzi w garniturach oraz zagranicznych turystów. Jednak to na co zwróciłam uwagę, to fakt, że mimo swej wielkości i gęstości zaludnienia jest zarazem bardzo ciche. Chyba lokalni mieszkańcy nie chcą, aby zakłócano im ich rytm dnia (a mają ustalony "pod linijkę - o tym później) i tym samym nie chcą przeszkadzać innym. Np. w komunikacji miejskiej należy mieć wyciszone telefony i mimo, że wszyscy pasażerowie trzymają telefony w rękach, to nikt nie rozmawia (zdecydowanie inaczej, niż w Polsce). Zupełnie inaczej było w Kioto. Tokio było przede wszystkim nowoczesne i drogie, natomiast Kioto było gwarne i uosabiało japońską kulturę, czyli to, czego najbardziej oczekiwałam od podróży do Japonii. Zwiedzając Kioto, mijaliśmy piękne pawilony herbaciane i świątynie, a jedzenie w pobliskich restauracjach było przepyszne i wyjątkowo tanie. Wracając jeszcze do Tokio - warto zobaczyć jego nowoczesność i ogrom, niemniej, Kioto było o wiele bardziej relaksujące, tańsze i naprawdę piękniejsze pod względem architektury i przyrody. Dlatego wszystkim chcącym ujrzeć magię dawnej Japonii, szczególnie polecam Kioto.
Hotele - czyli "kawałek podłogi"
Czy wiecie, że łazienka w mieszkaniach wielu z Was jest większa od standardowego pokoju w japońskim hotelu? Nie licząc wąskiego korytarza, miejsce naszego nocnego odpoczynku można było przemierzyć wzdłuż i wszerz dwoma większymi krokami. A do naszej dyspozycji mieliśmy jeszcze mniej miejsca, bo ponad połowę pomieszczenia zajmowało łóżko. Wszystkie wybrane przez nas hotele miały klimatyzację. Jest to urządzenie będące obowiązkowym wyposażeniem każdego japońskiego domu czy mieszkania. Wysokie temperatury i niemal stuprocentowa wilgotność są naprawdę uciążliwe.
Zabawnie prezentują się łazienki. Nie dość, że aby do nich wejść, zazwyczaj trzeba było pokonać sporych rozmiarów próg, to jeszcze całe pomieszczenie w środku wygląda jak przygotowana z plastiku kabina (np. taka w samolocie). Wanna też nie jest wielkich rozmiarów. Fascynujące są oczywiście japońskie sedesy, które często mają zamontowane specjalne panele z przyciskami. Możemy na nich znaleźć takie funkcje, jak bidet czy podgrzewanie klapy, a niektóre pozwalają nam nawet umilić sobie czas w toalecie muzyką. Nie ma co się przerażać tymi guzikami, bo wodę spuszcza się zwyczajowo z tyłu. Tak jak wszędzie.
Przebywając w Japonii, nie bójmy się korzystać z usług hoteli o małej liczbie gwiazdek. Prawda jest taka, że hotele dwu- lub trzygwiazdkowe, znacznie odbiegają od europejskich standardów (oczywiście na korzyść). Wieczorem, po powrocie do pokoju zastaniecie wszystko ładnie uprzątnięte. W Japonii hotelowe pokoje są sprzątane pod nieobecność gości, ale kradzież jest ostatnią rzeczą, której powinniście się w tym kraju obawiać. Można tam właściwie zasnąć na ławce w parku i czuć się względnie bezpiecznym. Kolejnym plusem jest zapewnienie gościom podstawowych produktów (w zasadzie nie warto brać ze sobą kosmetyków tj. szampon, żel pod prysznic, odżywka, nie warto też brać ręczników czy suszarki, czasami są nawet maszynki do golenia). W korytarzu znajdziecie klapki do łazienki. Na biurku jej zazwyczaj czajnik elektryczny oraz rozpuszczalna herbata. W okolicy stołu jest przymocowana latarka na wypadek trzęsienia ziemi i odcięcia prądu (jest ich kilkaset miesięcznie, z tym że większość kompletnie niewyczuwalnych - my nie wyczuliśmy niczego). W razie nadejścia większego trzęsienia zaleca się chowanie pod biurko lub stół, aby uniknąć urazu głowy spowodowanego spadającymi przedmiotami. Ale nie ma się co martwić. Japońska architektura jest dobrze przystosowana do tego rodzaju sytuacji - tutaj to codzienność.
Ludzie
Wyjeżdżając do Japonii nie spodziewałam się, że ludzie będą tak otwarci i uprzejmi. Słyszałam wiele historii o słabym poziomie angielskiego u Japończyków, czytałam wiele o ich nacjonalizmie. Z językiem rzeczywiście jest słabo, ale to w niczym nie przeszkadza - można się spokojnie porozumieć na migi. Młodsze pokolenie jest na pewno bardziej zainteresowane międzynarodowymi znajomościami niż to starsze i widać, że uczą ich też tego w szkole (np. praca domowa: zapytać po angielsku (bardzo łamanym angielskim) turystę spotkanego na ulicy o imię, o to skąd przyjechał, co mu się tutaj podoba i na koniec zrobić sobie z nim zdjęcie. Japończycy są bardzo towarzyscy, otwarci i pomocni. Np. w pociągu pewna dziewczyna, widząc, że mamy mapę w ręce - sama podeszła i zapytała, gdzie chcemy dojechać. Zapisała nam instrukcje (po angielsku i japońsku) na kartce, wcześniej sprawdzając wszystko w telefonie. Podsumowując - Japończycy są uprzejmi, pomocni i otwarci, ale najmniej ci w stolicy. To chyba dlatego, że ludzie w Tokio żyją w większym stresie i pędzie, a w pozostałych miejscach są już bardziej zrelaksowani.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa, o której chciałam Wam opowiedzieć. Mam na myśli stosunek pracujących ludzi do swoich klientów. Takiego szacunku jaki wyrażają (np. sprzedawcy) nie ma nigdzie. Tam powiedzenie „klient nasz Pan” jest normą i codziennym odczuwalnym faktem. Japońscy pracownicy zawsze wszystko dokładnie wytłumaczą, pomogą jak tylko mogą najlepiej, wskażą co trzeba zrobić, jak i gdzie, albo po prostu zrobią to za nas (!) – i jakby było tego mało, to zrobią to wszystko spokojnie i z uśmiechem. Pod tym względem Japonia to raj i wszyscy polscy urzędnicy powinni jechać tam na kilka miesięcy po naukę właściwej komunikacji z klientem, czy też po prostu z drugim człowiekiem w potrzebie. W Japonii pracownik naprawdę pomaga i chce pomóc bo wie, że po pracy to on przyjdzie do sklepu/biura i to o niego zadba inny tamtejszy pracownik. A urzędnik nie jest panem i władcą od papierów i biurokracji tylko "sługą", który zadowolony jest nie wtedy kiedy odeśle petenta jak najdalej od swojego biurka tylko wtedy, kiedy załatwi pozytywnie jego sprawę. To jest dla niego powodem do dumy i satysfakcji. Ciekawostką i dowodem na powyższe jest to, że z największymi honorami żegnani są w dniu pogrzebu ludzie, którzy całe życie pracowali dla innych, służyli im. A szczególnie (co nas dziwi, ale Japończyków zupełnie nie), tacy, którzy umarli w pracy wykonując swoje obowiązki lub których śmierć nastąpiła na skutek przepracowania(?).
Miłym zaskoczeniem był dla mnie konduktor w pociągu Shinkansen - wszedł do wagonu i się ukłonił, przeszedł do końca, odwrócił się, ukłonił, wyszedł z wagonu, w kolejnym się ukłonił. W końcu wrócił do naszego. Wszedł, ukłonił się, przeszedł, odwrócił, ukłonił. Delikatnie, z powagą, z szacunkiem, oficjalnie... byłam w szoku. Kolejne miłe zaskoczenie było w sklepach. Wchodzisz do sklepu, kupujesz, nie zdążysz jeszcze dojść do kasy a obsługa już biegnie, informując po drodze, że przeprasza, że dopiero idzie. Wszystko z uśmiechem, uprzejmie, ekspresowo i na koniec jeszcze w podziękowaniu za zakupy ukłon. Kolejny ukłon był od załogi obsługującej samolot na płycie lotniska. Kiedy samolot był już gotowy do odlotu, załoga staje w rzędzie i wszyscy się kłaniają a potem machają nam na pożegnanie.
Komunikacja miejska (o jakiej marzycie)
Komunikacja, kolejki w sklepach, a nawet plan dnia – każdy aspekt życia Japończyków musi być dokładnie zorganizowany. Z jednej strony jest to dobra cecha, bo dzięki temu mają jedną z najlepszych siatek komunikacyjnych na świecie. Z drugiej, dla osoby przyjeżdżającej z zewnątrz pewne rzeczy mogą wydawać się pokracznie groteskowe. Społeczeństwo japońskie żyje od linijki, czyli według określonych reguł, formuł i algorytmów. Jest niemalże zaprogramowane, aby w odpowiednich sytuacjach zachowywać się w taki, a nie inny sposób. W wielu aspektach życia działają według ścisłych schematów. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie potrafią odnaleźć się w nowej sytuacji. Np. w zadaniu domowym było napisane jak po angielsku zadać pytanie "Czy zrobisz sobie z nami zdjęcie", po uzyskaniu mojej zgody dziewczynki zaczęły się bardzo cieszyć (piszcząc i podskakując), ale nie wiedziały już co zrobić z aparatem, mimo, że miały ich 4 sztuki :) I to zadanie zrobiłam za nich sama - aparat przekazałam Piotrowi i to on zrobił nam zdjęcie. Kolejnym przykładem ich typowego zachowania jest właśnie komunikacja miejska. Pociągi na stacjach zawsze zatrzymują się w określonych miejscach - na peronach narysowane są linie, które wyznaczają początek kolejki. Jeszcze zanim przyjedzie pociąg, możemy zaobserwować Japończyków grzecznie ustawiających się w rządku. To samo ujrzymy, próbując wydostać się ze stacji, gdy ludzie organizują się w linię przed ruchomymi schodami. Choć tego typu zachowania mogą wydawać się dziwne, to trzeba przyznać, że zdecydowanie przyspieszają nawigację. Tłumy w Japonii nie są irytujące, bo nie ma w nich bałaganu. To, że w danym miejscu stoi duża grupa ludzi, nie oznacza, że nie są oni w pewien sposób zorganizowani. Kiedy sami poznamy te algorytmy i zaczniemy się do nich stosować, zobaczymy jak bardzo upraszczają one załatwianie codziennych spraw. Kolejny przykład - chodząc codziennie po sklepach usłyszymy te same formułki, które sprzedawcy wypowiadają do klientów niczym mantrę. Grzeczne podziękowanie, ogłoszenie, ile przyjęto pieniędzy, wydanie reszty wraz z dokładnym pokazaniem klientowi banknotów i ponowne podziękowanie. Pierwsza styczność z takim zachowaniem faktycznie może wywołać uśmieszek na ustach kogoś z zewnątrz, ale warto pamiętać, że ma ono swoje ugruntowanie w tamtejszej kulturze. W tym, by wszystko było sprawne i zorganizowane, pomagają również specjalni pracownicy. Np. spacerując ulicami Tokio, tam, gdzie odbywają się roboty drogowe znajdziemy panów w kaskach, którzy głośno ogłaszają, że w tym miejscu może być niebezpiecznie, a następnie przeproszą i pokażą drogę do ominięcia przeszkody. Obserwowanie takiego zjawiska samo w sobie jest ciekawe i bardzo pouczające. Po powrocie do Polski, gdzie komunikacja nie jeździ na czas, a każdy rozpycha się wszędzie gdzie może - widać to jeszcze wyraźniej. Mimo że nie do końca jestem w stanie zaakceptować takie sztuczne i mechaniczne życie, wiem też, że korzystanie ze schematów i "życie od linijki" ma jednak trochę sensu. Muszę jeszcze wspomnieć o punktualności miejskiej komunikacji. Jeżeli marzyliście kiedyś o tym, aby jadąc do pracy nie zerkać nerwowo na zegarek w oczekiwaniu na spóźniający się autobus, to może warto rozważyć przeprowadzkę do Japonii:) Pierwszą rzeczą, którą się tam zauważa jest fenomenalna komunikacja miejska. Owszem, tablica z rozpisanymi stacjami może wydać się nieco przytłaczająca, ale wystarczy parę minut, aby zrozumieć jak bardzo logicznie opracowana jest cała siatka przejazdowa w stolicy Japonii. Zacznijmy od tego, że w obrębie miasta poruszamy się przede wszystkim pociągami - JR (Japan Railways), metrem lub w niektórych okolicach kolejką naziemną. Autobusy są praktycznie niewidoczne i służą jako połączenia z naprawdę trudno dostępnymi miejscami, albo jako wyjście awaryjne w razie, gdyby zawiodły wszystkie inne metody transportu. Z praktycznie każdego punktu można dość łatwo dostać się do jakiejś stacji, więc korzystanie z busów po prostu mija się z celem.
Metro w Tokio jest na pewno najbardziej rozbudowaną strukturą podziemnej kolejki na świecie. Dzięki temu dojedziemy metrem w każdy zakamarek tego miasta. Warto wiedzieć, że metro obsługuje kilku przewoźników – zwykle jeśli korzystamy z jednego na danej trasie zapłacimy mniej niż gdybyśmy korzystali z usług kilku. Ale i tak nie są to jakieś zawrotne kwoty. W cenie do 10zł powinniśmy dostać się praktycznie wszędzie. Najdrożej wynosi przejazd metrem z/a lotnisko Narita (ok. 30zł). To jednak i tak jest najtańsza opcja dostania się z lotniska do centrum Tokio (należy wybrać linię jadącą z Narity do stacji Asakusa).
O ile podróże metrem po Tokio to czysta przyjemność (no może poza godzinami szczytu rano i popołudniu, ale to też warto przeżyć) to już inny kaliber jest w przypadku dalszych podróży po Japonii. Główne miasta są bardzo dobrze skomunikowane, jednak ceny biletów na pociąg są dość wysokie. Plusem jest to, że pociągi należą do najszybszych na świecie i mają specjalne wytyczone trasy, np. wielodziesięciokilometrowe wydrążone w górach tunele dla Shinkansena. 300-400zł za bilet nie powinno nas zdziwić. Można oczywiście wybierać opcje tańsze, pociągami lokalnymi, lub okrężne z przesiadkami - wtedy ceny powinny być o połowę niższe.
System kolejowy w Japonii jest bardzo przemyślany. W tak zapracowanym społeczeństwie nie ma miejsca na niespodziewane wypadki i półgodzinne czekanie na przesiadkę. Dobra synchronizacja czasowa pociągów sprawiła, że nigdy nie musieliśmy czekać na następną kolejkę dłużej, niż parę minut. Kiedy zauważyliśmy na wyświetlaczu napis "delayed" byliśmy zaciekawieni, jak to będzie wytłumaczone (bo już trochę wiedzieliśmy o ważności punktualności w Japonii). Okazało się, że pociąg przyjechał pół minuty później niż zwykle. Na ekranach w wagonie pojawiały się bardzo grzeczne przeprosiny wraz z dokładnym tłumaczeniem powodu tej "ogromnej obsuwy". Czytałam, że jeżeli jakimś cudem opóźnienie sięgnie 5 minut, to na stacji pojawiają się pracownicy kolei, którzy rozdają podróżnym karteczki z usprawiedliwieniami.
Znacznie lepiej niż w Polsce rozwiązane są również opłaty za przejazdy. Z pewnością wielu z was zdarzyło się, że stojąc w korku przekroczyliście czas wyznaczony na zakupionym bilecie. Zazwyczaj w takich sytuacjach pojawiają się kontrolerzy, którzy nie słuchają żadnych usprawiedliwień i po prostu wypisują mandaty. Widziałam takie sytuacje wiele razy w Warszawie. W Japonii natomiast płaci się za odległość, a nie czas spędzony w komunikacji, co jest znacznie bardziej logiczne. Niestety bilety na komunikację miejską są stosunkowo drogie nawet dla osób, które pracują na miejscu. Nie istnieją żadne bilety miesięczne, dobowe czy czasowe, ale dla osób podróżujących regularnie istnieje pewna alternatywa do codziennego sterczenia pod automatem biletowym. Osoby dojeżdżające codziennie do pracy komunikacją mogą ułatwić sobie podróż kupując za 500 jenów (około 15 zł) kartę SUICA lub Passmo (za pomocą obu kart można również płacić w niektórych sklepach za drobne zakupy), którą ładuje się wybraną przez siebie kwotą pieniędzy. Posiadając taką kartę, wystarczy przyłożyć ją do czytnika przy bramce na stacji, na której wsiadamy i to samo powtórzyć na stacji wysiadkowej. System automatycznie wylicza wtedy i pobiera odpowiednią kwotę. Mechanizm prosty, szybki i łatwy w obsłudze. Jeśli nie starczy nam pieniędzy na koncie, to w pobliżu bramek znajdziemy również automaty, które znajdują się na każdej stacji. Pomimo tego, że często takich automatów ustawionych jest kilkanaście w jednym miejscu to i tak nieraz trafiają się spore kolejki, które jednak dzięki japońskiej organizacji przesuwają się szybko i sprawnie.
Fenomenalnie zorganizowana komunikacja miejska to jedna z rzeczy, których faktycznie powinniśmy zazdrościć Japończykom. Nie dawajmy sobie wmówić, że się nie da tego zrobić porządnie, bo korki, godziny szczytu etc. Da się, a Tokio jest tego idealnym przykładem.
Kuchnia
Wyjazd do Japonii miał być dla mnie również podróżą kulinarną. Japonia to odpowiedni kraj, po którym można podróżować skupiając się tylko na jedzeniu. A oto lista potraw, które czekają na Was w Japonii: sushi, tempura, soba, udon, monjayaki, okonomiyaki (w stylu Kansai i Hiroszima), ramen, lody z machą, tzw. shaved ice, czyli kakigouri, dango, mochi, warabimochi, onigiri, takiyaki, ekiben, czyli bento do pociągu.
Przed wyjazdem znałam już oczywiście sushi i zupę miso z japońskich restauracji w Polsce, ale moim celem było też spróbowanie innych japońskich dań. Większość mnie nie zawiodła. Bardzo smakowały mi okonomiyaki, czyli japońskie placki z kapustą i dodatkami. Spróbowałam typu okonomiyaków w stylu Kansai (Kioto). Jest jeszcze w stylu Hiroshima (do tej odmiany dodawany jest makaron). Zasmakowałam się również w wielu japońskich słodyczach, z których większość jest oczywiście o smaku zielonej herbaty i wiele z nich przywiozłam do Polski na dalsze smakowanie i w celu prezentowym. Nie obyło się też bez drobnych zawodów jedzeniowych. Pierwszy w restauracji w Kioto, gdzie jedzenie nie było smaczne, brzydko pachniało i na dodatek doszło do nieporozumienia dotyczącego zapłaty (o tym później). Drugi zawód to sushi na targu rybnym Tsukiji - dla mnie było aż zbyt świeże, smakowało morzem i szybko zrozumiałam, że na surowo toleruję tylko łososia i tuńczyka.
Podsumowując Japonia jest rewelacyjnym krajem do odbycia podróży tak że kulinarnej, niemniej, do pewnych potraw trzeba się przekonać, a innych – lepiej unikać, jeśli nie tolerujemy pewnych składników:)
Wszechobecne automaty
W których można kupić ciepłe i zimne napoje, zupy, słodycze czy przekąski, lody, baterie, maszynki do golenia, skarpetki i masę innych rzeczy. A kiedyś w Tokio można było znaleźć legendarne już automaty z używaną damską bielizną. Obecnie takie automaty są nielegalne, aczkolwiek w Tokio znajdują się podobno jeszcze co najmniej dwa. Te zwykłe automaty z piciem i jedzeniem znajdują się dosłownie wszędzie – na stacjach, ulicach, w parkach, pod każdym blokiem, itd. Automaty są bardzo praktyczne zwłaszcza latem, kiedy temperatura wzrasta do ponad 30°C i nie spada nawet w nocy. Żeby nie nosić ze sobą wielkiej butli wody, można co 300 metrów kupić mały napój. Praktyczne, prawda?
- ubrania
- artykuły toaletowe
- przedmioty osobistego użytku
- przedmioty potrzebne do wykonywania zawodu podczas pobytu w Japonii
- prezenty, w ilości nie wskazującej na to, że przeznaczone są na handel, których wartość nie przekracza 200 tys. JPY (w cenach z kraju zakupu).
Pogoda
Klimat kraju kształtuje się inaczej na poszczególnych wyspach, ale jest wyraźnie zróżnicowany na cztery pory roku. W okresie późnego lata i wczesnej jesieni, występują w tym rejonie tajfuny, czasami wraz z opadami. Zimą na północy są obfite opady śniegu, jednak w Tokio może ich nie być w ogóle, lub są niewielkie i utrzymują się tylko kilka dni. W czerwcu przypada czas na tzw. piątą porę roku, czyli porę deszczową. My takiej nie doświadczyliśmy. Padało tylko kilka godzin w Hiroszimie. Było gorąco i przede wszystkim była bardzo duża wilgotność powietrza. Normalnie nie jestem przyzwyczajona do takich warunków pogodowych, ale szybko się zaaklimatyzowałam. Nie odczuwałam tego tak bardzo, bo jednak metro, wszystkie bary i sklepy były klimatyzowane. Zresztą też we wszystkich hotelach była klimatyzacja. Problem pojawia się, gdy w czasie godzin okołopołudniowych trzeba przebywać gdzieś na słońcu. Niech pogoda Was nie zraża, warto tylko rozplanować rozsądnie zwiedzanie, by się nie przegrzać. należy zaopatrzyć się w wodę, kapelusz i zwiewne ubrania - i powinno być dobrze. Następnym razem wybiorzemy się do Japonii wiosną, specjalnie na kwitnienie wiśni. Być może tylko na jakieś 5-6 dni do samego Kioto. A potem jeszcze kiedyś odwiedzę Japonię jesienią i wówczas chyba udam się do Japońskich Alp i może na Hokkaido. Ale to takie marzenie:)
Na koniec jeszcze garść moich obserwacji o Japonii i Japończykach wraz ze wskazówkami na co uważać, co może nas – Europejczyków – zaskoczyć.
- Jedną z takich rzeczy jest to, że Japończycy się nie przytulają. Wyjątkiem są jedynie sytuacje intymne, natomiast w codziennym życiu Japończyka czy też Japonki nie ma miejsca na tak daleko idące wyrażanie sympatii i serdeczności. Nawet matka z córką nie przytuli się na powitanie, po wielomiesięcznej rozłące. O uściskach na powitanie znajomych Japończyków należy więc zapomnieć i nie rzucać im się na szyję, bo zapewne taki uścisk przyjmą ale zachowają względem nas w przyszłości większy dystans, no i pomyślą o nas jako o dziwakach. Zresztą to samo z pożegnaniami – wszelkie nadmierne serdeczności ponad zwyczajowy ukłon należy powstrzymać. Jest to po prostu normalne i w dobrym tonie.
- Normalne i w dobrym tonie jest też przepraszanie wszystkich i za wszystko. Zwłaszcza dotyczy to kobiet, ale i mężczyźni przepraszają. „Sumimasen” będziemy słyszeć na ulicy setki razy, każdego dnia, o każdej porze dnia i nocy, aż do znudzenia. Ktoś stanie koło nas na przystanku „zbyt blisko” – sumimasen, ktoś stanie naprzeciwko po drugiej stronie drzwi, gdy my akurat chcemy wyjść ze sklepu – sumimasen, ktoś dosiądzie się do nas na ławce w parku – sumimasen, chcemy o coś spytać w sklepie, na poczcie, w banku – sumimasen, itd.
- Japończycy są bardzo kulturalnym narodem, jednak hermetycznym. Należy pamiętać, iż nie oczekują od obcokrajowców takiego samego zachowania, jak od siebie. Nie powinno się odkłaniać głęboko, może to być traktowane jako przedrzeźnianie. Wystarczy lekko skłonić głowę i powiedzieć ”Arigato” (Dziękuję).
- Podając wizytówkę/kartę płatniczą czy inny dokument powinniśmy to zrobić oburącz.
- Nie wyciągamy ręki do powitania w Japonii.
- Zdejmujemy buty przed wejściem do świątyni, tradycyjnej restauracji, pokoju hotelowym, jeżeli mają tradycyjny wystrój.
Informacje praktyczne:
- Wizy: Polacy mogą wjeżdżać do Japonii bez wizy, jednak pobyt nie może być dłuższy niż 90 dni. Nie można też pracować.
- Planowanie: zdecydowanie polecam stronę japan-guide. Jest tam wszystko co potrzeba wiedzieć, by dobrze zaplanować zwiedzanie Japonii. Możecie posiłkować się też blogami podróżniczymi lub moim blogiem Photo-Atelier.
- Pieniądze: najłatwiej przeliczać jeny na euro, gdyż 100Y to około 1 EUR. W Japonii poza lotniskami trudno znaleźć kantory, zdecydowanie łatwiej jest z bankomatami. Te znajdują się w bankach i sklepach (typu 7/eleven lub Lawson). Nie wszystkie jednak obsługują polskie karty. Na pewno bez problemu można wypłacać pieniądze w bankomatach w sklepach oraz w banku Citi.
- Poruszanie się między miastami: zdecydowanie polecam JR Railway Pass, który jest drogi, ale zdecydowanie opłacalny. Jest to specjalna opcja tylko dla turystów.
- Transport w miastach: w Tokio najlepiej poruszać się metrem lub pociągami JR. Te drugie są bezpłatne jeżeli ma się JR Pass. Metro podzielone jest na dwa niezależne systemy należące do dwóch różnych firm. Trzeba uważać z której firmy się korzysta, gdyż bilety są między sobą niekompatybilne. Można oczywiście kupić wspólny bilet na obie sieci, jednak jest on odpowiednio droższy. W Kyoto jest metro i sieć autobusów miejskich - te drugie to lepszy pomysł na poruszanie się po mieście. Ogólnie co do jazdy autobusem w całym kraju, jeżeli na danym terenie nie obowiązuje płaska taryfa biletowa, należy wchodząc do autobusu pobrać z automatu przy drzwiach kuponik z nadrukowanym numerem przystanku na którym się wsiadło (gdy autobus ruszy nie ma już możliwości pobrania kuponu!). Nad kierowcą znajduje się tablica pokazująca ile płacimy w zależności od numeru przystanku na którym wsiedliśmy. Wychodzi się zawsze przednimi drzwiami. Wychodząc należy wrzucić do maszyny obok kierowcy najpierw kupon, a następnie odliczoną kwotę za przejazd. Jeżeli ma się tylko banknoty lub "większe" monety, ta sama maszyna rozmienia pieniądze, jednak wlot rozmieniarki znajduje się poniżej miejsca do wrzucania zapłaty za przejazd. Jeżeli się pomylimy, maszyna nie wyda reszty.
- Bezpieczeństwo: jest super-bezpiecznie. Japończycy mają opinię narodu szanującego prawo i porządek, wskaźniki przestępczości są tu bardzo niskie, miniaturowe posterunki policji (tzw. kōban) znajdują się niemal na każdym rogu, i wszystko to razem wpływa na to, że Japonia jest postrzegana jako najbezpieczniejszy kraj na świecie. Należy uważać na obmacywanie i obsceniczne zachowania Japończyków w miejscach publicznych. Stacje metra oblepione są plakatami dobitnie przedstawiającymi co może spotkać dziewczyny w krótkich spódnicach, a wagony metra przeznaczone tylko dla kobiet wcale nie są rzadkością.
- Noclegi: polecam rezerwować na booking.com – tam jest wszystko
- Jedzenie: w stosunku cena/jakość najlepiej jeść w małych knajpkach, w których można zamówić jedzenie w automatach. Na drogę lub na szybką przegryzkę można kupować zestawy obiadowe, które jak się dobrze trafi są bardzo smaczne. Zestawy te zdecydowanie lepiej kupować w restauracjach (np. na dworach) niż w sklepach typu 7-eleven, czy w sklepach specjalizujących się w zestawach.
Długi post mi wyszedł... Ale nie sposób w kilku słowach opisać wszystkich przeżyć i przemyśleń związanych z moim pobytem w Japonii. Nie sposób także pokazać całkowitego i obiektywnego obrazu tego kraju, którego kulturę kształtuje tak wiele czynników.
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań. A jeżeli udało mi się zainteresować Was Japonią, to zapraszam na kolejne posty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
ARCHIWUM BLOGA
-
►
2018
(67)
- ► października (6)
-
►
2017
(113)
- ► października (10)
-
►
2016
(151)
- ► października (11)

































