niedziela, 8 marca 2015

Projekt mądre wychowanie
- Ojciec i Córka

3 komentarze
W pierwszym poście PROJEKT MĄDRE WYCHOWANIE, pisałam o relacjach z dzieckiem, a konkretnie pisałam o mnie i mojej córce. Opowiadałam Wam, jak wzajemnie się uczymy i rozwijamy.
Dzisiaj chciałabym napisać o relacjach ojca i córki. Bo wychowanie dziecka to wielkie wyzwanie dla rodziców, ale wychowanie córki to wyzwanie dla ojca.
Córka jest oczkiem w głowie ojca, a on jest pierwszym ważnym mężczyzną w jej życiu. To właśnie ojciec w dużym stopniu kształtuje jej charakter, poczucie wartości i poglądy. To czy w przyszłości będzie pewną siebie, otwartą, samodzielną kobietą, zależy w dużej mierze od ojca.
Stereotyp głosi, że mężczyźni najczęściej oczekują na przyjście na świat syna. Może przyszli tatusiowie myślą, że łatwiej dogadają się z chłopcem, a bawiąc się z synem, będą się czuli lepiej w roli piłkarza czy rajdowca wyścigówki. Bo jak tu bawić się lalkami i pleść dla córki wianki z koniczyny? Tymczasem narodziny córki nie są dla niego rozczarowaniem, wręcz przeciwnie, wystarczy jedno spojrzenie na słodką buzię małej królewny, aby tata oszalał na jej punkcie. Warto, aby tata od pierwszych dni miał bliski kontakt z córką - kąpał ją, nosił na rękach, przewijał, pielęgnował. Jest to bardzo ważne dla ich późniejszych relacji, kiedy ojciec w oczach córki staje się bohaterem i kompanem do zabawy, który potrafi zrobić wszystko i wie wszystko najlepiej.
Jest też inny znany stereotyp: kochająca mama i wymagający (surowy) ojciec. I tak, jak poprzedni - rzadko się sprawdza. Tatusiowie wobec swych córeczek bywają bardziej wyrozumiali niż mamy, szybciej wybaczają, czasami też rozpieszczają. Dzięki temu córka z ojcem ma lepszy kontakt niż z mamą, która jest wobec córki bardziej wymagająca i krytyczna. 
Ojciec, który poświęca córce swój czas, zainteresowanie, otacza ją czułością - przygotowuje córkę do wielu życiowych ról już w dorosłym życiu. Dzięki tym relacjom, córka buduje sobie wzorzec mężczyzny, którego ideałem jest tata i to od niego uczy się relacji z mężczyznami. Córka uczy się przez obserwowanie swoich rodziców. Widząc, jak tata odnosi się do mamy, wyrabia sobie pojęcie o tym, jak powinien wyglądać związek kobiety i mężczyzny.
Relacje z ojcem mają też znaczący wpływ na to, jaką kobietą stanie się w przyszłości. Otwartą, samodzielną i traktującą mężczyzn jak partnerów, czy zalęknioną, zakompleksioną i zależną od płci przeciwnej. To bardzo ważne, aby córka dowiedziała się od swojego ojca, że powinna być nie tylko piękna, ale i mądra. Jeżeli ojciec chodzi z nią na spacery, pokazuje jej świat, cieszy się z jej sukcesów – to wychowuje ją do samodzielności. Dla córki bardzo ważne jest też poczucie bezpieczeństwa, jakie daje jej ojciec. Jeżeli wie, że tata pomoże jej w każdej sytuacji, czuje, że jest przez niego kochana, czuje, że jest dla niego ważna, a to zbuduje w niej poczucie własnej wartości. 
Jeżeli relacje między ojcem i córką nie wyglądają jeszcze tak dobrze, jakbyście chcieli, to mam dobrą wiadomość - na ich naprawę nigdy nie jest za późno. I poprawić mogą to obie strony, dlatego teraz kilka zdań dla córek.

  1. Przełam lody - jeśli masz wrażenie, że ojciec nie interesuje się twoim życiem, spróbuj pierwsza nawiązać kontakt. Opowiedz mu, gdzie bywasz, co lubisz robić.  Być może sam nie ma odwagi, aby o to cię spytać. Nawet jeśli nie należy do wylewnych, to poruszy go próba kontaktu z twojej strony i ją odwzajemni.
  2. Nie przemilczaj - twój ojciec ma zwyczaj krytykowania cię lub ciągłego wypominania twoich błędów? Przestań udawać, że puszczasz te uwagi mimo uszu. Zaproponuj mu, żeby podzielił się z tobą swoim doświadczeniem w danej sprawie lub powiedział, jak on rozwiązałby dany problem.
  3. Schowaj urazę - nie chwalił twoich długich włosów, nie komplementował sukienek, nie gratulował osiągnięć w szkole? A ty masz do niego o to głęboki żal? I słusznie. Ale na żalu nie zbudujecie relacji. Możesz mu powiedzieć, że zasługujesz na jego uwagę i miłość.
  4. Zamieńcie się rolami - poklep czasem ojca po ramieniu i pochwal za coś, co w Twoim przekonaniu dobrze zrobił – tak jak kochający rodzic chwali swoje dziecko. Duża szansa, że zrewanżuje się tym samym.
  5. Napisz list - nie docierają do niego żadne próby przełamania kryzysu? Sięgnij po broń ostateczną i napisz do niego list, napisz, co ci leży na sercu. Będzie to dobry wstęp do waszej rozmowy.

A na zakończenie chciałam Wam pokazać bardzo interesujący film.

sobota, 7 marca 2015

Entliczek - pętliczek i na koniec BĘC! Krzyczy, nie dba, katuje!

1 komentarz
Chciałam Wam przedstawić kilka infografik, które dziś znalazłam na stronie Wysokich Obcasów. Nie będę na ten temat wiele pisać, tutaj wystarczy kilka zdań. A w życiu wystarczy się na to nie godzić...
Przemoc domowa, to bardzo poważna sprawa i nie dotyczy tylko kobiet. Działa w dwie strony i to na ten problem chciałam zwrócić uwagę swoim postem.
Jeżeli jesteście w takiej sytuacji, to pamiętajcie proszę, że to Wy decydujecie o Waszym życiu, Wy stawiacie w nim granice. Nie pozwalajcie na przemoc, nie pozwalajcie na takie traktowanie! W takich sytuacjach wszyscy muszą być asertywni, konkretni i należy działać. Jeżeli Wasz świat jest zły, to zmieńcie Wasz świat - to możecie zawsze zrobić.
 
Źródło: ponad połowa ofiar przemocy doznała jej z rąk  partnera lub członka rodziny - infografika Agencji Whites i Centrum Praw Kobiet.



Projekt mądre wychowanie
- rodzicielska amnezja

2 komentarze
Kto nie pamięta dokładnie swojego dzieciństwa, ten jest złym wychowawcą” (cyt. za  Marie von Ebner-Eschenbach). Wszyscy byliśmy dziećmi i na własnej skórze zbieraliśmy doświadczenia, które mogą pomóc przeprowadzić nasze dzieci przez dzieciństwo. Mogą, ale tylko wtedy, jeśli z nich skorzystamy.
Jestem mamą nastolatki. Nie jest lekko. Wciąż uczymy się siebie. Wzbogacamy nasze relacje. Poznajemy siebie. Przyznaję, że macierzyństwo jest dla mnie najlepszą szkołą życia. Moja córka przyczyniła się do wielu zmian w moim życiu, była powodem wielu podjętych decyzji. Była i wciąż jest dla mnie motywatorem. Pomaga mi też w uczeniu się bycia mamą.
Wychowywanie dziecka to bardzo odpowiedzialne zadanie. Nie ma jednego dobrego sposobu. Każde dziecko wymaga innego podejścia, dlatego nie należy przykładać jednej miary do wszystkich dzieci. Oczywiście, wszystkie dzieci mogą obowiązywać podstawowe zasady: np. "nie kłam", "szanuj innych" - ale rozmowy o tych zasadach czy sposób ich egzekwowania należy dostosować do każdego dziecka indywidualnie. Najważniejszy jest tutaj charakter dziecka. Warto zwracać uwagę na to, jak reaguje na nasze słowa. I bardzo ważnym elementem wychowywania jest rozmowa. Obserwuj, słuchaj i nie wymagaj rzeczy niemożliwych.
Bardzo często rodzice chcą dla dziecka tego, czego sami nie mieli lub nie udało im się tego osiągnąć. I na przykład wysyłają dziecko na medycynę, kiedy dziecko pasjonuje się literaturą lub muzyką. Dzieci mają prawo do szukania i realizowania własnych pasji, nawet jeśli one nie bardzo nam się podobają. Uważam, że nie ma co pchać ich na tzw. tradycyjne studia, bo nie wszyscy mają do tego powołanie. Wmawianie młodzieży, jakoby studia były potrzebne do tego, żeby potem dostać pracę, jest jednym z kardynalnych błędów, jaki się popełnia w dzisiejszych czasach. Po pierwsze, studia nie zapewniają pracy, a po drugie, powinny być przygodą intelektualną, pomagać w samorozwoju, a nie stanowić wstęp do kariery. Kariery nie zrobi dziś ten, kto nie ma pasji, nie wie, co chce robić, choćby nawet studiował kilka języków, marketing, zarządzanie, cuda wianki. Dlatego trzeba pozwolić dzieciom na szukanie swojego powołania. Moja córka jeszcze nie wie, co chciałaby robić. Nie będziemy pchać jej w żadnym kierunku, sama musi się na coś zdecydować. Tak samo jest z nauką czy czytaniem książek. Najlepszą motywacją dla mojej córki były moje słowa: "Córeczko, pamiętaj, że uczysz się dla siebie, nie dla mnie". Powtarza te słowa do dzisiaj, kiedy ma leniwe chwile.
Moja mała córeczka... Rośnie, uczy się, rozwija swoje talenty, zmienia się. Jest ambitna. Chce być dobra we wszystkim, co robi. Jeszcze ciężko znosi porażki. Szuka swojego miejsca. Testuje, smakuje, próbuje... Wciąż realizuje własne pasje, zmienia je. A ja przy niej zmieniam siebie, uczę się być lepszą i cierpliwą mamą. Uczę się jej słuchać. Wspólnie wyciągamy wnioski z tych naszych relacji, rozmawiamy. Uwielbiam te nasze rozmowy, kiedy dotykam jej włosów, głaszczę po głowie -  a ona opowiada mi o swoich pragnieniach, oczekiwaniach, wymienia swoje marzenia. 

MOJE 4 ZASADY WYCHOWAWCZE:  

  • MIŁOŚĆ - co jest najważniejsze w wychowaniu dziecka? Moim zdaniem - miłość. Dziecko powinno czuć w każdej sytuacji, nawet wtedy, gdy mu się czegoś zabrania, że je kochamy. Nie obrażajmy się na nasze dziecko, tylko bądźmy zawsze obok i w razie potrzeby „nośmy je na rękach”. 
  • MIEĆ CZAS - wspólnie spędzony czas - jest niezwykle ważny. Dla nas jest szalenie integrujący. Uwielbiamy wspólne weekendy, kiedy wszyscy jesteśmy w domu i wspólnie np. przygotowujemy obiad. Staram się, abyśmy codziennie zjedli razem przynajmniej jeden posiłek, najczęściej kolację. W sobotę delektujemy się powolnym rodzinnym śniadaniem. To już taka nasza tradycja. Kiedy zdarza się bardziej zajęta sobota, wtedy córka pyta ze zmartwieniem: "To nie będzie uroczystego śniadania? Przecież to nasza tradycja. Zawsze jest...".
  • KARAĆ CZY NIE KARAĆ? Uważam, że jeżeli jest taka konieczność (np. za przekraczanie wyznaczonych granic), to należy to zrobić na spokojnie. Kara dana w emocjach najczęściej jest zbyt wysoka i mało realna. Np. podczas emocjonalnej wymiany zdań padnie: „Nie będziesz wychodziła z domu przez pół roku!” – i jak to później chcemy egzekwować? Emocje opadną, a my nie będziemy pamiętać, o co w tym konflikcie chodziło. I jeszcze zostaniemy z wymierzoną karą, której nie można wyegzekwować. Dlatego według mnie lepszym rozwiązaniem jest wymierzenie kary już bez emocji, na zimno, podczas wspólnej rozmowy. A do takiej rozmowy potrzebny jest spokój. Staram się o tym pamiętać i nie przenosić do swojego życia błędów moich rodziców, jednak i ja czasem popełniam  błędy. 
  • BEZSTRESOWE WYCHOWANIE? Nie wierzę w taki sposób wychowywania. Od początku uczę córkę podstawowych zasad - "nie kłam", "szanuj innych, traktuj ich tak, jak ty chcesz być traktowana". I tutaj jestem stanowcza, nie odpuszczam, czasami jest emocjonalnie, ale uważam, że moja córka musi mieć jasno określone zasady i odpowiednio postawione granice. Powtarzam do skutku: "Dostałaś prezent, podziękuj.", "Zadzwoń do babci i dziadzi, porozmawiaj z nimi, zapytaj o ich zdrowie".  Chodzi mi o to, aby takim gestem okazywała szacunek. Moim zdaniem, bezstresowe wychowanie krzywdzi dziecko, bo wcześniej czy później życie i tak go nie oszczędzi i w brutalny sposób postawi mu granice. Dlatego lepiej, aby  tych granic moja córka nauczyła się z moją pomocą.
Wbrew powszechnie obowiązującym mitom, dzieciństwo to chyba najtrudniejszy czas w życiu człowieka. Nawet jeżeli wczesne lata były beztroskie, to nie istnieje młodość pozbawiona cierpień.  Wystarczy przypomnieć sobie szkolne czasy. Czy pamiętacie, jak mocno przeżywa się lęk przed klasówką? Przegraną w zawodach, w których byliśmy faworytami? Zdradę przyjaciółki, która nagle przesiadła się do innej ławki? Nigdy potem uczucia nie są już tak intensywne, a my wobec nich nigdy nie jesteśmy już tak bezradni. I jeszcze to poczucie niezrozumienia przez dorosłych...
Dlatego, żeby łatwiej zrozumieć nasze dziecko i jednocześnie być dobrym rodzicem, warto sięgnąć do własnych wspomnień. Przypomnieć sobie sytuacje, w których mieliśmy poczucie, że dorośli są w porządku. Co sprawiało, że czuliśmy się dobrze na świecie, a przynajmniej sprawiedliwie traktowani? Dlaczego chciało nam się starać? Dobry dorosły okazuje zainteresowanie, umie słuchać, wprowadza jasne reguły, jest konsekwentny, jego decyzje nie zależą od nastroju, umie okazywać akceptację, może być surowy, byleby był sprawiedliwy. Daje prawo do swobody i do błędów. A czego dobry dorosły na pewno nie robi? Nie upokarza, nie inwigiluje, nie wrzeszczy, nie poucza bez przerwy… 

piątek, 6 marca 2015

Wspomnień czar w domowej galerii, czyli ramki fotograficzne

2 komentarze
Lubicie kolekcjonować zdjęcia i za ich pomocą wracać do wspomnień sprzed lat? Ja uwielbiam, w naszym domu jest bardzo dużo zdjęć i umieszczamy je w różnych ramkach. Lubię je za to, że w dowolnym momencie mogę wrócić do chwil drogich mojemu sercu. Z sentymentem wspominam też stare albumy, takie bez koszulki foliowej, te klejone na grubej, czarnej karcie i przekładane szeleszczącym pergaminem.
Źródło: pinterest
Dzisiaj fotograficzne wspomnienia mają swoje miejsce głównie na twardym dysku lub (co jest moim zdaniem ryzykowne) tylko w pamięci telefonu. Ale amatorzy drukowanych zdjęć mają niesamowity wybór ramek fotograficznych - pojedyncza ramka na ścianę, ramka mieszcząca kolażach zdjęć na ścianie czy ramka stojąca. Dzisiaj ramka nie jest tylko zwykłym kwadratem czy prostokątem, ale jest eleganckim dodatkiem do dekoracji wnętrza. I nie ma reguły na to, w jaki sposób i jaką ramkę na zdjęcie użyjemy do dekoracji domu - wszystko zależy od naszego upodobania i gustu. Dzięki zdjęciom, nasz dom stał się naprawdę NASZ i nabrał naszego charakteru:).
Najważniejsze, abyśmy nie zapominali o naszej historii uwiecznionej na zdjęciach - bo to bardzo ważny element wspomnień i warto go celebrować.
Źródło oferty ramek: homebook.pl

czwartek, 5 marca 2015

Strój władzy czyli klasyka ze smakiem

4 komentarze
"Im modniej będziecie ubrane, tym mniej poważnie będą was traktować w pracy" - pisał pod koniec lat 70. John T. Molloy w "The Woman's Dress for Success Book". 
Dzisiaj będzie o modzie. I z tą tematyką będę jeszcze do Was wracać, bo moda jest mi od zawsze bardzo bliska. Lubię się nią bawić, ale nie podążam za nią ślepo, bo dbam też, aby nie zatracić swojego stylu. Nie boję się eksperymentować, kocham dobre marki, uwielbiam dobre materiały. Ale najbardziej lubię polować na super okazje:). Zakupy to dla mnie przede wszystkim świetna zabawa. Co prawda, ostatnio moje podejście do zakupów mocno się zmieniło, czuję że to wpływ eleganckich i jednocześnie skromnych Francuzek, ale o tym innym razem ;)
Zacznę od stroju biznesowego, który jest mi najbliższy, głównie z racji mojej pracy. Ale podążałam w tym kierunku już od dziecka. Zawsze dbałam o detale, unikałam przesady, mój strój był bliżej klasyki niż dziecięcego luzu - biała bluzka, ciemna spódnica, apaszka... To mnie wyróżniało w szkole podstawowej - styl na "grzeczną uczennicę".
Wracając do tematu... Kiedyś, aby kobieta zasłużyła na szacunek w pracy, musiała nosić uniform. Dzisiaj już tak nie jest, jednak trudno z niego zrezygnować. Co prawda, nie jest to tylko klasyczny kostium wzorowany na męskim garniturze. Dzisiaj popularne wśród żeńskiej kadry menedżerskiej są sukienki (ciekawostka: w latach 80-tych chodziły w nich tylko sekretarki), które ja osobiście uwielbiam i doskonale się w nich czuję. Ale lubię też klasyczne koszule w połączeniu z ołówkową spódnicą. I cieszę się, że pojawiają się firmy, które szyją "korporacyjne" koszule specjalnie dla pań. Bo do niedawna zazdrościłam panom ich koszul, które od zawsze miały odpowiedni fason i dostosowanie do postury. Tymczasem my, miałyśmy tylko rozmiary 34-42 i koniec. A co z biustem? Przecież mamy go w różnych rozmiarach. To dlaczego typowa damska koszula ma tylko pięć guzików? I potem nie możesz skupić się na pracy, tylko zastanawiasz się, jak leży Twoja koszula, czy guziki się jeszcze nie odpięły... Ale zmienia się to, zmienia. Ostatnio kupiłam bardzo fajną koszulę, która miała przyszyte dodatkowe guziki i jej krój był dla mnie idealnie dopasowany. Cudownie!
A pamiętam swoje korporacyjne początki... Nie było tak dobrze. Oferta dobrych jakościowo ubrań biznesowych i na dodatek w przystępnej cenie była bardzo uboga. A ja chciałam się dobrze ubrać... Owszem, jest Hugo Boss czy Max Mara, jednak ich ceny nie były dla mnie dostępne. A kobiet "prezesek", które mogą tam zrobić zakupy, wciąż jest za mało (w polskich spółkach giełdowych ok. 3%).
Dzisiaj mamy większy wybór, ale sklepy ze średniej półki mają tak szeroką ofertę, że można stracić orientację, jaki strój jest zgodny z zasadami dress code'u. Dlatego niektóre marki, wychodzą  swoim  klientkom naprzeciw i organizują pop-up store'y w biurach i korporacjach, aby pracownice mogły w przerwie na kawę obejrzeć i przymierzyć "korpo" ubrania. Moim zdaniem - strzał w dziesiątkę, szczególnie że coraz więcej kobiet pracuje i zajmują coraz wyższe stanowiska. Niestety, w dalszym ciągu kobiety mają problem z dress code'em. Dziwią się, że w gładkim ubraniu bez koronek, nadruków i cekinów można wyglądać dobrze. A dlaczego warto wyglądać dobrze? Bo odpowiedni wizerunek może dodatkowo wpłynąć na Waszą dalszą karierę. 
Dress code to komunikat. Musi mieć coś z życia, musi ujmować na przykład kontrastowym ostrym cięciem czy wyrazistym kolorem. Ostentacyjnym odcieniom różu czy fioletu teoretycznie nie jest po drodze z biznesem. Jednak i on skłania się ku kobiecości. Wszystko po to, żeby klasyka miała smak.
Nowy "strój władzy" może być w pastelowych kolorach, w delikatne wzory i mieć miękką linię. Kobiety rezygnują ze sztywnych tkanin na rzecz miękkich dzianin. Bo to właśnie kobiety, zwłaszcza te na szczytach korporacji, sugerują, jaki dress code jest właściwy. Szefowa operacyjna Facebooka Sheryl Sandberg czy Marissa Mayer, prezes Yahoo!, w sweterkach czy kolorowych sukienkach są trendsetterkami - uznane za najlepiej ubrane "korpo" kobiety. 
Photo: Iza Grzybowska / VOYEUR
CIEKAWOSTKA: w Wielkiej Brytanii oficjalny strój do pracy Brytyjki wkładają masowo jedynie w poniedziałek. Bojowe nastawienie drastycznie spada w środę, kiedy w myśl chętnie zamieszczanej na Facebooku mądrości, że "środa to taki mały piątek", co druga pracownica korporacji odczuwa potrzebę relaksu, co manifestuje strojem. W czwartek następuje chwilowy powrót do dress code'u, co tłumaczone jest tradycyjnym wyjściem po pracy na służbowego drinka, w piątek zaś sześć na dziesięć Brytyjek sumiennie stosuje się do zasad "casual friday". Czyli całkowicie sobie odpuszcza.

środa, 4 marca 2015

Chcecie przepis na szczęśliwy związek? Przykro mi - nie istnieje...

1 komentarz
Kochacie się, ale macie wrażenie, że od pewnego czasu Wasz związek nieco oklapł. Macie dla siebie coraz mniej czasu? Coraz mniej o sobie wiecie? Czy zniknęła dotychczasowa radość i frajda z bycia razem? Nie martw się, nawet w najlepszych związkach przychodzi moment na ściągnięcie różowych okularów. Wówczas wystarczy np. niedokręcona pasta do zębów, czy niechęć do komedii romantycznych i to już jest powód do awantury. W takich chwilach warto wziąć głęboki oddech i spróbować zaakceptować te małe wady, bo przecież Ty też nie jesteś ideałem, prawda? 
Nie dam Wam przepisu na idealny związek, bo takiego nie ma. Ale szczęście Waszego związku jest zależne od Was, od Waszej pracy nad nim. A praca nad związkiem to praca na całe życie, taka od której nie ma wakacji. Ale to zajęcie jest bardzo przyjemne, bo rezultaty odczuwamy natychmiast. Co więc robić, aby związek dawał satysfakcję i poczucie spełnienia? Poniżej kilka podpowiedzi - sprawdzone osobiście :)
  1. ROZMOWA - o dniu, który Wam minął, o drobiazgach, ale głównie o sobie. Zadawajcie sobie pytania, jak się macie, czujecie, co przeżywacie. Poznawajcie swoje marzenia. Uczcie się siebie i odkrywajcie na nowo. Jeżeli trzeba to się nawet pokłóćcie, ale ważne, aby zrobić to umiejętnie.  Kłótnie nie zawsze świadczą o kryzysie, te umiejętne są oznaką, że Wam na sobie zależy.
  2. DROBIAZGI - aby okazać sobie, jak jesteście dla siebie ważni, nie musicie robić niczego nadzwyczajnego. SMS z miłym tekstem, kartka na stole z krótką wiadomością, telefon w przerwie w pracy, drobny prezent bez okazji czy przygotowanie śniadania - to tylko kilka pomysłów. Zawsze się witajcie i żegnajcie pocałunkiem. Dbajcie o siebie.
  3. DOTYK - i nie tylko w łóżku. Dotykajcie się na spacerze trzymając się za rękę, leżąc na kanapie przed telewizorem, przytulajcie się. Dotyk świadczy o jakości Waszych relacji. Nie zapominajcie też o kontakcie wzrokowym - patrzcie sobie w oczy. To chyba moja ulubiony sposób na wzmacnianie relacji i zawsze działa.
  4. RANDKI - koniecznie, nie zapominajcie o tym, nawet jeżeli jesteście parą z długim stażem. Może to być randka niespodzianka lub randka wcześniej zaplanowana. Ja zabrałam kiedyś Piotra na randkę do Londynu. Polecieliśmy tam o 6 godzinie i o 23 byliśmy już w domu. Albo czasami Piotr przychodzi z pracy i oznajmia mi, ze idziemy na randkę - idziemy do naszej ulubionej kawiarni lub na spacer.  Flirtujemy, komplementujemy się i cieszymy się z bycia ze sobą. 
  5. JA+TY=MY - zorganizujcie sobie czas tylko dla siebie. Czas bez pracy, bez zobowiązań, bez dzieci.. Bawcie się razem, śmiejcie. Odkrywajcie nowe miejsca, piosenki, filmy. Twórzcie swoje rytuały i zwyczaje (naszym rytuałem jest sobotnie śniadanie, nigdy nie odpuszczam, zawsze musi być uroczyście). 
  6. JA i MÓJ ŚWIAT - pamiętajcie, że Wasz związek jest jak dwa matematyczne zbiory zachodzące na siebie, które mają część wspólną, ale i mają części oddzielne. I o nie też warto zadbać. Spędzanie czasu tylko ze sobą, robienie wszystkiego razem, mówienie sobie absolutnie o wszystkim na dłuższą metę może okazać się i męczące i niezdrowe. Te oddzielne obszary życia są nam potrzebne, pozwalają nam za sobą zatęsknić, wzmagają wzajemną atrakcyjność.
  7. ATRAKCYJNOŚĆ - Po ślubie tylko stare, wyciągnięte dresy i kapcie? Absolutnie! Wasza historia wspólnej atrakcyjności nie kończy się z dniem zamieszkania w jednym mieszkaniu. Oczywiście,  żyjąc ze sobą, widzicie się w różnych sytuacjach (np. w chorobie czy po nieprzespanej nocy). Ale nie można przestawać podsycać naszej atrakcyjności w oczach partnera. To cudownie, że mamy kogoś, przy kim czujemy się naturalni i przy kim możemy smarkać, ale nie zaniedbujmy się. 
  8. ROZWÓJ - wzbogacaj zainteresowania, eksploruj. Nikt tak nie robi na nas dobrego wrażenia, jak ludzie z pasją. Podobaj się i rozwijaj.
  9. KONCENTRACJA NA DOBRYM - jeżeli związek trwa już jakiś czas, to czasami zachowujemy się tak, jakbyśmy nie pamiętali o tym, co nas w drugiej osobie zachwyciło. Potok narzekań, wypomnień, krytyki, niezadowolenia jest porażający. Amy chcemy partnera zmieniać i ulepszać. Po co? Ty też nie jesteś kimś idealnym. A pamiętaj, że wybraliście się z istotnych dla Was powodów. Spójrz na swojego partnera i przypomnij sobie co Ci się w nim podoba, co w nim lubisz? Ciesz się tym, co Was łączy i zaakceptuj to, co Was różni. Szczęśliwi ludzie, to nie ci, którzy mają wszystko, ale ci, którzy potrafią docenić to, co mają.
  10. WSPARCIE - pozostawianie partnera sam na sam z problemami, to prosta droga do wzajemnego oddalenia się, frustracji i kłótni. Każdy potrzebuje wsparcia bliskiej osoby, której pomoc może być niezwykle ważna, np. przy codziennych czynnościach. Związek dwóch osób nie jest oparty na wzajemnej eksploatacji, dlatego warto czasem wyręczyć partnera lub zrobić coś wspólnie.
  11. NIE KRYTYKUJ - ciągła krytyka i osądzanie, niszczy każdy związek. Powoduje, że partner czują się ciągle kontrolowany, a wzajemna presja zamiast rozwijać, ciągnie partnera w przepaść wzajemnej nienawiści. Jeśli chcesz zwrócić uwagę: rób to bez kumulacji wszystkich "grzechów" na raz, bo poza irytacją i wzajemną złością, nie przyniesie to żadnych konstruktywnych zmian. Starajcie się być również tolerancyjnymi na swoją niedoskonałość, wszyscy mamy wady. Wasze wspólne życie, to sztuka chodzenia na kompromis.
  12. WYBACZANIE - długie żale nie wniosą do Waszego związku niczego dobrego. Wręcz przeciwnie, może to być dla związku bardzo destruktywne i dodatkowo będzie niszczyć wzajemną potrzebę bliskości i utrzymania zaufania. Szkoda czasu na "ciche dni". Słowo "przepraszam" tak naprawdę nic nas nie kosztuje, dlatego starajmy się wybaczać drobne przewinienia oraz szlifujmy w sobie umiejętność przyznawania się do błędów.
  13. OKAZYWANIE UCZUĆ - ta "13" wcale nie jest pechowa i nie jest też najmniej ważna, bo  umieściłam ją na końcu listy. Zrobiłam to celowo, bo każdy dotyk, gest, pocałunek czy seks, tracą na znaczeniu jeśli wszystkie powyższe elementy nie zostają w pełni zachowane! Dlatego pamiętajcie o powyższych punktach, ale też nie zapominajcie, aby się całować i traktować z należytym szacunkiem, czułością i troską!

Wszystkie bajki o księżniczkach i królewiczach kończą się na „i żyli długo i szczęśliwie”. To znaczy... jak? Związek nie jest dany raz na zawsze − to materia plastyczna, która wymaga nieustannej pracy. Pamiętajcie o tym, pracujcie nad sobą i dla siebie. Nikt Wam nie da przepisu na Wasze szczęście.

wtorek, 3 marca 2015

Kuchnia pełna wiosennych kolorów - akcesoria do kuchni od Tchibo

2 komentarze
Dzisiaj mam dla Was bardzo kolorowy post. Miał być inny temat, ale dostałam mail z reklamą ze sklepu internetowego Tchibo. Zdjęcia i kolory tych produktów naprawdę mnie urzekły. Wprawiły mnie w jeszcze lepszy i prawdziwie wiosenny nastrój. 
O kolorach we wnętrzach pisałam TUTAJ. I dzisiaj ponownie o kolorach, ale tym razem akcesoria do kuchni. Dzięki tym przedmiotom możecie w szybki sposób ożywić swoją kuchnię. Będzie wesoło, wiosennie i bardzo pięknie. Intensywne kolory ożywią Waszą przestrzeń i wprowadzą dawkę pozytywnej energii. To także świetny i tani sposób na wprowadzenie zmian w kuchni. Bo kolory mają ogromną moc i we wnętrzu potrafią zdziałać cuda.
Wszystkie artykuły dostępne do wyczerpania zapasów TUTAJ.

poniedziałek, 2 marca 2015

Bloguję, więc jestem
- podsumowanie miesiąca - LUTY 2015

4 komentarze
Zaczynam drugi miesiąc blogowania. Przyszła pora na wprowadzenie nowego rodzaju postów "Bloguję, więc jestem". Po zakończeniu miesiąca będę podsumowywać miniony miesiąc na blogu. Napiszę Wam, co było najczęściej czytane, na co najczęściej reagowaliście. Napiszę też kilka słów do Was. I od tego właśnie zacznę dzisiaj.
Bardzo mnie cieszy to blogowanie. Wiedziałam, że je polubię, bo uwielbiam pisać i nigdy nie brakuje mi tematów, ale nie podejrzewałam, że aż tak mnie to wkręci. Czasami jestem pytana, czy wieczorem coś wrzucę i wiedząc o tym, że miałam ciężki dzień w pracy a potem domowe obowiązki, mówię "Nie, dzisiaj nie będę pisać, odpocznę". Ale wracam do domu, odpoczywam i czuję, że jednak chcę napisać, intuicja mi podpowiada, że czekacie na nowy post. I chyba tak jest:) Bo następnego dnia widzę statystykę postu, która potwierdza, że czytacie, że jesteście ze mną codziennie. Powoli poznaję Wasz rytm dnia, tygodnia. Poznaję Wasze zainteresowania, preferencje co do tematyki postów. To mi pomaga w tworzeniu oczekiwanych treści. Ale do idealnego kompletu brakuje mi tutaj Waszej interakcji. Owszem, jest już kilka osób, które nacisną "lubię to" (jak lubią), czasami nawet napiszą komentarz lub udostępnią post u siebie, ale czuję, że to wciąż za mało. Wiem, że czytacie, że macie swoje zdanie na temat mojego bloga, dlatego chciałam Wam przekazać, że Wasz "lajk" ma dla mnie duże znaczenie:) I nie chodzi tu o karmienie mojego ego, tylko zwyczajny gest życzliwości - "Przeczytałam/em, dzięki". Tylko tyle.  To takie podziękowanie i uśmiech za moje pisanie, za robienie i edytowanie zdjęć, za myślenie nad tematami, za emocje i czas. "Lubię to!" pod postem, to znak dla autora "Podoba mi się, pisz dalej, chcę więcej". A poniżej przygotowałam dla Was krótkie statystyczne podsumowanie.

NAJPOPULARNIEJSZE POSTY:

  1. NICZEGO NIE MUSZĘ I NICZEGO NIE POWINNAM! MOGĘ WSZYSTKO!
  2. BIEGAM BO LUBIĘ - NAJLEPSZA MOTYWACJA TO WŁASNY DREAM TEAM
  3. CZY MOJE DZIECKO JEST GRZECZNE? ABSOLUTNIE NIE JEST!
  4. JUTRO NIE JEST ZAGWARANTOWANE NIKOMU
  5. SEKS ZAWSZE DOBRZE SIĘ SPRZEDAJE - PIĘĆDZIESIĄT TWARZY GREYA
  6. ZRÓB JEJ DOBRZE, CZYLI CZEGO POTRZEBUJE KOBIETA

GOŚCIE Z KRAJU I ZE ŚWIATA:

  1. Polska
  2. Stany Zjednoczone
  3. Wielka Brytania
  4. Niemcy
  5. Zjednoczone Emiraty Arabskie



niedziela, 1 marca 2015

Nie ma nic przyjemniejszego
niż komuś dokopać

Brak komentarzy
Tydzień w tydzień internet i media (szeroko rozumiane) żyją kolejnymi aferami. Rutkowski, Tomasz Lis, Kasia Cichopek, ostatnio Durczok... Celebryci, politycy i zwyczajni ludzie, można by wymieniać wiele nazwisk. Najpierw ich kochają, potem nienawidzą. Zapomina o sprawie Madzi z Sosnowca i z ożywieniem rzucają się na inną ofiarę. Co tydzień znajdują nową. Pytanie tylko po co to robią i co to jest ten "hejt"?
Czy to na pewno tylko nienawiść, jak sugeruje angielskie "hate"? Zanim napisałam swój post, trochę poczytałam w internecie. Jeden z internautów zadał takie pytanie na forum i w odpowiedzi przeczytał, że hejter to "anonimowy lamus, który ukrywa się pod nickiem, dogryzając wszystkim, najczęściej ludziom popularnym". Hejterzy lub trolle (bo tak też są nazywani), to ludzie obrażający wszystko, wszystkich i bez specjalnego powodu. Niestety zjawisko to jest bardzo popularne. Internet (ale nie tylko) aż kipi od złości, obelg i negatywnych emocji. Codziennie możemy obserwować nowe "hejty" słowne i obrazkowe. Skąd w nas tyle nienawiści? Z kompleksów, zazdrości, braku własnych osiągnięć i niedojrzałości - "hejtowaniem" próbują się leczyć. Myślą: nie udało mi się w życiu, to odegram się w internecie. Ale, kiedy spytasz taką osobę, dlaczego to robi, to możesz spodziewać się odpowiedzi, że zmienia świat na lepszy. Hejter nie przyzna się do tego, że postępuje tak, bo jest niedojrzały. On wierzy, że jego słowa nienawiści wynikają wyłącznie z dobrych intencji. Cóż... najwyraźniej emocje przysłaniają mu logikę. A wszystko to spowodowane jest tym, że potrzebują jak najwyższego statusu społecznego. Dlatego tak często atakują osoby, które są znane, popularne czy coś osiągnęły. No bo jak można było dojść tak wysoko i zabrać miejsce "hejterowi"? Łatwiej zrozumieć swój nieciekawy los jeśli istnieją jacyś „ONI”, którzy odbierają szansę, rozpychają się, kradną i spiskują.
Kto jest "hejterem"? Osoba z niespełnionymi ambicjami. Osoba, którą bardzo boli fakt, że sukces odniósł ktoś inny. Powodem nienawiści zawsze jest frustracja. A nienawiść wzmacnia możliwość bycia anonimowym, co powoduje, że "hejter" czuje się bezkarny. Pisze mocne teksty, obraża i wydaje mu się, że jest taki ważny, ze wyróżnia go odwaga, bo napisał to czy tamto. Ale prawda jest taka, że gdyby miał swoje zdanie podpisać imieniem i nazwiskiem, to nie miałby na to odwagi. Anonimowość daje poczucie braki konsekwencji.
Stare powiedzenie mówi: "Hejter w necie - dupa w świecie!". Dzisiaj, Rafał Maślak zapoznał mnie z nowym powiedzeniem - TUTAJ. W swoim wpisie stanowczo zareagował na "hejterskie" wpisy. I bardzo dobrze, bo nie można wyrażać na to zgody. Według art. 191 § 1 Kodeksu Karnego wszystkie zachowania agresywne w internecie, takie jak wulgaryzmy bądź groźby w komentarzach pod postami, są wykroczeniem, a ich autorzy powinni ponosić konsekwencje w realnym świecie.
Czy naprawdę jest tak źle? Czy to zjawisko jest powszechne? Statystyki portalu cyberhate.org wskazują, że problem przemocy internetowej istnieje i to na szeroką skalę: wulgarne wyzwiska dotykają około 47 proc. młodzieży korzystającej z sieci, 16 proc. było zastraszane i szantażowane, a aż 39 proc. padło ofiarą opublikowania kompromitujących zdjęć i filmów.
Kto to jest HEJTER?
  • Zna się na polityce, religii, nauce, muzyce, modzie i przyrodzie.
  • Już dawno mianował siebie krytykiem, znawcą i ekspertem. 
  • Zna się na każdej dziedzinie i gotów bronić swoich mądrości, czyli "każda zniewaga, krwi wymaga" - "hejtuje" każdy post sprzeciwiający się jego racji.
  • Zakompleksiony i niedoceniony, czyli nienawidzi siebie. A jeżeli czego nienawidzi czegoś w swojej osobie, to jeszcze bardziej nie toleruje u innych.
  • Działa z ukrycia, niczym przyczajony tygrys.
  • Czuje się wybrany wśród narodu aby naprawiać świat. Urojony głos ludu, rycerz w zbroi, który chętnie wytacza ciężkie działa. Jego "broń" to obrażanie i poniżanie z prędkością światła. 
.
=async defer src="//assets.pinterest.com/js/pinit.js"/script>